Mariusz Szczygieł rzadko mówi o sobie w tak osobisty sposób. Tym razem zrobił wyjątek. W rozmowie z Marzeną Rogalską w Radiu Złote Przeboje reporter opowiedział o kompleksach, które nosił w sobie od dziecka, o przełomie, jaki przyniosła miłość, oraz o 40-leciu pracy reporterskiej. Jego słowa zaskakują szczerością i pokazują zupełnie inną, prywatną twarz autora „Gottlandu”.
Mariusz Szczygieł o kompleksach: „Uważałem, że jestem najbrzydszym chłopakiem w klasie”
Mariusz Szczygieł był gościem programu „Weekend jak marzenie” w Radiu Złote Przeboje. W rozmowie z Marzeną Rogalską wrócił do wspomnień z dzieciństwa i młodości. Jak przyznał, przez lata towarzyszyło mu poczucie, że nie spełnia żadnych kanonów atrakcyjności.
– „Naprawdę, ja od dziecka uważałem, że jestem najbrzydszym chłopakiem w klasie i ja jestem ten syndrom, że jak ktoś się mną zainteresował, to byłem uszczęśliwiony. No bo co? Mną, takim brzydkim?” – powiedział wprost.
Dodał również, że nigdy nie utożsamiał się z określeniem „przystojny”. – „Myślałem o sobie, że bardzo brzydki to może nie, ale że nie jestem przystojny. Jak się o mężczyznach mówiło, że przystojny, to ja nigdy bym się z tym nie zidentyfikował” – wyznał.
To szczere wyznanie pokazuje, że nawet osoba o ogromnym dorobku i pozycji w świecie reportażu przez lata mierzyła się z wątpliwościami na własny temat.
Zobacz też: Mariusz Szczygieł o swoim coming oucie: „poczułem się silniejszy i naprawdę wolny”
„Zakochałem się i nie zdążyłem zawołać o pomoc”
Przełomem w życiu Mariusza Szczygła okazała się miłość. W Radiu Złote Przeboje powiedział jasno: – „Zakochałem się, jestem w szczęśliwym związku. Nie zdążyłem zawołać ‘pomocy’ i przyszło to bez szukania”.
Reporter przyznał, że nie zgadza się z powiedzeniem „szukajcie, a znajdziecie”. Jak podkreślił, w jego przypadku było odwrotnie – kiedy przestał szukać, uczucie pojawiło się samo. Zaznaczył też, że dziś codziennie słyszy, że „nie jest brzydki”. Jednocześnie z szacunkiem mówił o granicach prywatności swojego partnera.
Mariusz Szczygieł nie ukrywa, że szczęśliwy związek zmienił jego sposób myślenia o sobie. To doświadczenie sprawiło, że dawne przekonania przestały mieć nad nim władzę.
View oEmbed on the source websiteComing out i słowa: „poczułem się silniejszy i naprawdę wolny”
W 2024 roku Mariusz Szczygieł wrócił do tematu swojego publicznego coming outu. Dwa lata wcześniej na łamach książki „Fakty muszą zatańczyć” napisał: „Nie umiem mówić publicznie, że jestem gejem. Prywatnie nie mam z tym żadnego problemu, ale wypowiadanie się na ten temat na przykład w mediach nie wchodzi w grę”.
W Międzynarodowy Dzień Coming Outu opublikował refleksyjny wpis, w którym przyznał, że był wyoutowany w swoim środowisku od 18. roku życia, natomiast do coming outu publicznego dojrzewał „dziesięciolecia”. Podkreślił, że każdy powinien sam dojrzeć do takiej decyzji.
Po ogłoszeniu swojej orientacji publicznie poczuł się – jak napisał – „silniejszy i naprawdę wolny”. Nie ukrywał jednak, że spotkał się również z krytyką części czytelników. Odpowiedział im stanowczo: „Jeśli nadal ktoś myśli, że homoseksualiści mówiąc o sobie, epatują, afiszują się, niech najlepiej przestanie mnie czytać”.
Dodał też, że orientacja to coś, „co przydzieliła nam biologia i nie możemy z tym nic zrobić. Tak jak z kolorem oczu”.

4 dni temu
12







English (US) ·
Polish (PL) ·