W USA pojawiły się doniesienia o tysiącach irackich Kurdów, którzy mieli rozpocząć lądową ofensywę na terytorium Iranu. Problem w tym, że z irackiego Kurdystanu natychmiast przyszło twarde dementi, a kurdyjskie media mówią co najwyżej o zabezpieczaniu pogranicza.
Zapalnikiem były informacje podane przez Fox News, że tysiące irackich Kurdów rozpoczęło ofensywę lądową w Iranie. Według relacji cytowanych dalej przez inne redakcje przekaz miał wpisywać się w szerszy scenariusz nacisku na Teheran i rozważanie przez administrację Donalda Trumpa różnych wariantów wciągnięcia kurdyjskich sił do gry.
Kilka godzin później z Irbilu poszedł jednak komunikat, który tę narrację wprost podważa. Przedstawiciel kancelarii premiera irackiego Kurdystanu Masroura Barzaniego napisał w serwisie X, że "ani jeden Kurd z Iraku nie przekroczył granicy", nazywając doniesienia o ofensywie "ewidentnym kłamstwem".
Co mówią źródła kurdyjskie i niezależni reporterzy?
Kurdyjskie media też nie potwierdzają ofensywy. Irańsko-kurdyjska grupa opozycyjna Komala, na którą powołał się iracki portal Rudaw, miała zdementować informacje o rozpoczęciu lądowej operacji w zachodnim Iranie. Dodatkowo dziennikarze i komentatorzy związani z regionem wskazywali, że jeśli cokolwiek się dzieje, to raczej w formie ruchów osłonowych po stronie irackiej, czyli przesunięć sił i zabezpieczania rejonów przygranicznych.
Przypomnijmy, że Ankara traktuje część kurdyjskiego ruchu zbrojnego jako zagrożenie bezpieczeństwa wewnętrznego, a każda sugestia, że Kurdowie mogliby dostać kolejne wsparcie lub odegrać rolę w nowej wojnie, automatycznie staje się tematem politycznym także w NATO. Nakładają się na to doniesienia o turecko-kurdyjskich wątkach z ostatnich miesięcy, w tym o sygnałach dotyczących rozejmu Partii Pracujących Kurdystanu z Turcją, które wciąż są wrażliwym punktem w tureckiej polityce.
Drony uderzają w irackim Kurdystanie. Iran pokazuje, że ma zasięg
Niezależnie od sporu o to, czy doszło do jakiejkolwiek ofensywy, napięcie na linii Teheran-Kurdystan rośnie. W środę odnotowano uderzenia dronów w rejonie irackiego Kurdystanu, wymierzone w miejsca powiązane z irańsko-kurdyjską opozycją. W jednej z relacji mowa była o ataku na Dekalę, gdzie ucierpieć mieli członkowie formacji opozycyjnej, a celem miał być m.in. magazyn uzbrojenia.
Nawet jeśli nie ma potwierdzenia lądowego wejścia Kurdów do Iranu, to już sam fakt uderzeń na irackiej ziemi działa jak ostrzeżenie i podnosi stawkę dla władz w Irbilu, dla Teheranu, ale też dla Waszyngtonu. Kurdowie mieli ruszyć na Iran. Jest ostre dementi i chaos w doniesieniach
W USA pojawiły się doniesienia o tysiącach irackich Kurdów, którzy mieli rozpocząć lądową ofensywę na terytorium Iranu. Problem w tym, że z irackiego Kurdystanu natychmiast przyszło twarde dementi, a kurdyjskie media mówią co najwyżej o zabezpieczaniu pogranicza.
Zapalnikiem były informacje podane przez Fox News, że tysiące irackich Kurdów rozpoczęło ofensywę lądową w Iranie. Według relacji cytowanych dalej przez inne redakcje przekaz miał wpisywać się w szerszy scenariusz nacisku na Teheran i rozważanie przez administrację Donalda Trumpa różnych wariantów wciągnięcia kurdyjskich sił do gry.
Kilka godzin później z Irbilu poszedł jednak komunikat, który tę narrację wprost podważa. Przedstawiciel kancelarii premiera irackiego Kurdystanu Masroura Barzaniego napisał w serwisie X, że "ani jeden Kurd z Iraku nie przekroczył granicy", nazywając doniesienia o ofensywie "ewidentnym kłamstwem".
Co mówią źródła kurdyjskie i niezależni reporterzy?
Kurdyjskie media też nie potwierdzają ofensywy. Irańsko-kurdyjska grupa opozycyjna Komala, na którą powołał się iracki portal Rudaw, miała zdementować informacje o rozpoczęciu lądowej operacji w zachodnim Iranie. Dodatkowo dziennikarze i komentatorzy związani z regionem wskazywali, że jeśli cokolwiek się dzieje, to raczej w formie ruchów osłonowych po stronie irackiej, czyli przesunięć sił i zabezpieczania rejonów przygranicznych.
Przypomnijmy, że Ankara traktuje część kurdyjskiego ruchu zbrojnego jako zagrożenie bezpieczeństwa wewnętrznego, a każda sugestia, że Kurdowie mogliby dostać kolejne wsparcie lub odegrać rolę w nowej wojnie, automatycznie staje się tematem politycznym także w NATO. Nakładają się na to doniesienia o turecko-kurdyjskich wątkach z ostatnich miesięcy, w tym o sygnałach dotyczących rozejmu Partii Pracujących Kurdystanu z Turcją, które wciąż są wrażliwym punktem w tureckiej polityce.
Drony uderzają w irackim Kurdystanie. Iran pokazuje, że ma zasięg
Niezależnie od sporu o to, czy doszło do jakiejkolwiek ofensywy, napięcie na linii Teheran-Kurdystan rośnie. W środę odnotowano uderzenia dronów w rejonie irackiego Kurdystanu, wymierzone w miejsca powiązane z irańsko-kurdyjską opozycją. W jednej z relacji mowa była o ataku na Dekalę, gdzie ucierpieć mieli członkowie formacji opozycyjnej, a celem miał być m.in. magazyn uzbrojenia.
Nawet jeśli nie ma potwierdzenia lądowego wejścia Kurdów do Iranu, to już sam fakt uderzeń na irackiej ziemi działa jak ostrzeżenie i podnosi stawkę dla władz w Irbilu, dla Teheranu, ale też dla Waszyngtonu. 
1 godzine temu
4







English (US) ·
Polish (PL) ·