Księżniczki Beatrice i Eugenie drogo płacą za skandal wywołany przez ich ojca. Tak dziś wygląda życie córek księcia Andrzeja

1 godzine temu 7
ZIZOO.PL

Dorastały w sercu brytyjskiej monarchii jako wnuczki królowej Elżbiety II, dzieci z wielkiego rodu Windsorów. Miały pokazywać się na pałacowym balkonie, uświetniać ważne uroczystości. Ale życie księżniczek Beatrice i Eugenie zostało naznaczone upadkiem ich ojca, byłego już księcia Andrzeja, podejrzanego o przestępstwa seksualne. Są zrozpaczone, skazane na życie w cieniu skandalu. Czują się oszukane.

Rodzina królewska najchętniej by je ukryła. Zresztą rzadko pokazują się publicznie. Ostatnio dostały oficjalny zakaz pojawiania się na słynnych wyścigach konnych Royal Ascot i fotografowania z królem Karolem III, z Kamilą czy z księciem Williamem i Kate. Jak pisze brytyjska prasa, obie były tym załamane. To nie tak miało być. Beatrice i Eugenie Mountbatten-Windsor urodziły się w świecie, który wyglądał jak scenografia do kosztownej baśni: złote bramy, karety, ordery, pałacowe ogrody i nazwisko, które od stuleci otwierało wszystkie drzwi. Dzisiaj przeżywają wstyd z powodu hańby ich ojca. Były już książę Andrzej, kiedyś ukochany syn królowej Elżbiety II, został pozbawiony tytułu i przywilejów po oskarżeniach o przestępstwa seksualne w głośnej sprawie Jeffreya Epsteina. Niedawno aresztowany na 11 godzin, był także przesłuchiwany po podejrzeniach o zdradę stanu i sprzedanie Epsteinowi tajemnic wojskowych i obronnych Królestwa. Było to pierwsze aresztowanie od 400 lat tak wysokiego rangą członka rodziny królewskiej! Matka Beatrice i Eugenie, była księżna Yorku Sarah Ferguson siedziała u pedofila Epsteina w kieszeni, nazywała go legendą i swoim „nowym wspaniałym bratem”. Proponowała: „Po prostu ożeń się ze mną”. Z ujawnionych akt Epsteina wynika, że zmarły milioner i pedofil zapłacił Sarah, ale też jej córkom za lot do USA, aby zjeść z nimi lunch w jego rezydencji w Palm Beach. Było to kilka dni po tym, jak został zwolniony z więzienia w 2009 roku. Siostry miały wtedy 19 i 20 lat.

Dzisiaj obie księżniczki są w samym centrum skandalu, choć same nic złego nie zrobiły. Ich historia to nie jest opowieść „żyły długo i szczęśliwie”. To raczej współczesna saga o życiu pod szkłem powiększającym, o dylematach lojalności wobec rodziny, o wstydzie i odporności. A przede wszystkim o redefiniowaniu własnej tożsamości w cieniu potężnego skandalu.

Dziewczynki z wyższych sfer

Są nierozłączne, dzieli je zresztą niewielka różnica dwóch lat. W sierpniu 1988 roku na świat przyszła księżniczka Beatrice of York. Dwa lata później, w marcu 1990 roku, rodzina powitała księżniczkę Eugenie of York. Tytuł ten, zwany terytorialnym, pochodzi od ich ojca (Andrzej był księciem Yorku) i został przez córki zachowany (dopóki nie wyszły za mąż), mimo że ich ojciec go utracił. Były Jej Królewskimi Wysokościami, dziewczynkami w pastelowych płaszczykach, które podczas ważnych ceremonii machały do poddanych z pałacowego balkonu. W tamtym czasie monarchia wydawała się nienaruszalna, niemal sakralna.

ZOBACZ TEŻ: O tym huczy cały świat. Książę William postawił ultimatum, grozi im utrata tytułów. Muszą spełnić jedno wymaganie

Księżniczka Beatrice i Eugenia

Ale baśń miała rysy. Małżeństwo księcia Andrzeja i księżnej Sarah Ferguson rozpadło się w 1996 roku po serii kompromitujących publikacji. Fergie była popularna, ale też często wyśmiewana, nazywano ją królową gaf. Media przezwały ją dosyć brutalnie Duchess of Pork – księżną wieprzowiny, miała bowiem skłonność do objadania się i tycia. Zdjęcie z Saint-Tropez z 1992 roku, na którym Amerykanin John Bryan ssie jej stopy i palce, stało się w Anglii wielkim skandalem. Tym bardziej że koło zabawiającej się pary stały małe księżniczki. Rozwód rodziców mógł być dla kilkuletnich dziewczynek poważnym wstrząsem. Szczególnie że w tak znanej rodzinie kryzysy są zawsze czymś więcej niż prywatnym wydarzeniem. Zmieniają się w dramat powielany w setkach zdjęć i w nagłówkach gazet.

Jednak pomimo skandali i rozwodu Andrzej i Fergie zachowali bliską relację. Sarah Ferguson wielokrotnie powtarzała, że pozostali „najbardziej zgraną rozwiedzioną rodziną”. To dla obu córek było bardzo ważne. Rozwód nie oznaczał rozpadu rodziny w sensie emocjonalnym. Wręcz przeciwnie – obie księżniczki wielokrotnie podkreślały w wywiadach, że miały szczęśliwe dzieciństwo i czuły wsparcie obojga rodziców. Nie musiały wybierać żadnej ze stron. „Stół najlepiej pasuje z czterema nogami”, powiedziała kilka lat temu Sarah Ferguson w rozmowie z angielskim magazynem „Hello!”. I dodała, że stół nie może wytrzymać na trzech nogach, „więc masz księcia, mnie i dwie dziewczyny. Jesteśmy jednostką rodzinną i dajemy przykład”. Przykład? Dzisiaj to brzmi dość groteskowo. Po rozwodzie Andrzeja i Sarah królowa Elżbieta II przekazała blisko półtora miliona funtów na zabezpieczenie dziewczynek i utworzenie dla nich funduszu powierniczego.

Z życia sióstr

Beatrice Elizabeth Mary, 10. w sukcesji do tronu, od dziecka była bardziej powściągliwa, zamknięta w sobie. Studiowała historię na University of London, gdzie zdobyła licencjat. Zawodowo związała się z sektorem finansowym i technologicznym. Pracuje jako wiceprezes do spraw partnerstwa i strategii w firmie Afiniti, założyła też doradczą inicjatywę BY-EQ. Otwarcie mówiła o dysleksji, wspierając dzieci z podobnymi trudnościami. Nadal jest patronką Chartered College of Teaching – stowarzyszenia nauczycieli, wcześniej tę funkcję pełnił jej dziadek, książę Filip. Eugenie Victoria Helena – dziś 12. w kolejce do tronu, wybrała świat sztuki. Po studiach na Newcastle University pracowała w domu aukcyjnym, a następnie została dyrektorką w londyńskiej galerii Hauser & Wirth. Jest bardziej bezpośrednia, aktywna w mediach społecznościowych, chętniej mówi o emocjach. W wieku 12 lat przeszła ośmiogodzinną operację kręgosłupa z powodu skoliozy. W dniu ślubu wyeksponowała bliznę – gest, który stał się symbolem akceptacji własnej historii.

ZOBACZ TEŻ: Kate i William zniknęli na Wielkanoc. Kto pojawił się u boku króla Karola? Zaskakujący powrót na salony

Księżniczka Beatrice i Eugenia

Zakochane księżniczki

Dwa słowa o ich życiu rodzinnym. Beatrice w lipcu 2020 roku poślubiła włoskiego arystokratę i dewelopera Edoarda Mapellego Mozziego. Ceremonia nie przypominała hucznego ślubu jej rodziców w Katedrze Westminsterskiej. Młodzi pobrali się Kaplicy Wszystkich Świętych, w rezydencji Royal Lodge w Windsorze. Beatrice włożyła na głowę tiarę, którą podczas swojego ślubu miała jej babka królowa Elżbieta II. Dzisiaj Royal Lodge chyba nie kojarzy się Beatrice najlepiej, jej ojciec właśnie tę posiadłość musiał opuścić, kiedy stracił królewskie apanaże. Beatrice, która czasem nazywa siebie skrótem BMM, ma dwie córki – pięcioletnią Siennę Elizabeth i roczną Athenę Elizabeth Rose. Z kolei Eugenie wyszła za Jacka Brooksbanka w 2018 roku. Para doczekała się dwóch synów – Augusta Philipa, urodzonego w 2021 roku, oraz Ernesta George’a Ronniego, urodzonego w 2023 roku. Księżniczka wielokrotnie podkreślała, że macierzyństwo zmieniło jej priorytety i wzmocniło zaangażowanie w działalność społeczną. W 2017 roku współtworzyła organizację The Anti-Slavery Collective, działającą na rzecz ofiar handlu ludźmi.

Obie zachowały królewskie tytuły jako wnuczki królowej Elżbiety II. Eugenie tytułuje się jako Jej Królewska Wysokość Księżniczka Eugenie, Pani Jack Brooksbank. Tymczasem Beatrice to Jej Królewska Wysokość Księżniczka Beatrice, Pani Edoardo Mapelli Mozzi.

Jak żyją dziś?

Beatrice dzieli czas między Cotswolds a londyńskie rezydencje. Eugenie mieszkała w Portugalii ze względu na pracę męża, łącząc życie rodzinne z obowiązkami w świecie sztuki. Obie starają się wychowywać dzieci możliwie normalnie, poza centrum medialnej burzy. W Wielkiej Brytanii są postrzegane ambiwalentnie. Z jednej strony budzą współczucie – nie odpowiadają za czyny ojca. Z drugiej część opinii publicznej uważa, że monarchia powinna zostać odchudzona. I ograniczyć się do wąskiego grona bezpośrednich następców, w tej wizji Beatrice i Eugenie nie miałyby nawet funkcji reprezentacyjnych.

Największą próbą są oczywiście skandale wokół księcia Andrzeja i jego relacji z Jeffreyem Epsteinem. Wycofanie się z życia publicznego, utrata patronatów i honorowych tytułów były dla rodziny ciosem wizerunkowym. W brytyjskiej kulturze królewskiej obowiązuje zasada: „Never complain, never explain” – nigdy nie narzekaj, nigdy nie wyjaśniaj. Jednak współczesne społeczeństwo domaga się jawności. Obie księżniczki nie wydały żadnego oświadczenia, ale brytyjskie media zauważają, że dystansują się od ojca, przynajmniej publicznie. Nie potępiają go, ale i nie bronią. Wymowne było to, że ostatnie święta spędzały z królem Karolem, a nie z rodzicami. Młodsza Eugenie, ulubienica Andrzeja, czuje się podobno oszukana przez ojca, zszokowana aktami Epsteina. Tym bardziej że ojciec zapewniał ją o swojej niewinności. Jakby tego było mało, okazało się, że ich nazwiska także pojawiają się w aktach Epsteina, obie mogą być więc przesłuchiwane. Nie z powodu seksualnych kontaktów, a podróży z ojcem i podejrzeń wobec niego jako wysłannika rządu Królestwa. Przeżywają konflikt lojalności. Bo z jednej strony ojciec to ojciec, mama to mama. Publiczny upadek rodzica jest niełatwym doświadczeniem, zwłaszcza gdy rozgrywa się na oczach świata. W przypadku Beatrice i Eugenie konflikt ten jest wzmocniony przez fakt, że rodzina królewska to instytucja publiczna, a prywatne decyzje natychmiast stają się przedmiotem analizy milionów ludzi. Z kolei publiczne okazanie poparcia matce byłoby dla obu księżniczek naturalnym odruchem emocjonalnym. Zarazem jednak zostałoby źle odebrane, jako sprzeczne z oczekiwaniami wobec rodziny królewskiej. Wydawało się zresztą, że była księżna zapadła się pod ziemię. Odnalazła się jednak w luksusowym spa w hrabstwie Donegal, w północnej Irlandii. I, jak relacjonuje na TikToku, patrzy na ocean, morze i muszle. „Korzyści z codziennego przebywania na świeżym powietrzu mogą naprawdę zdziałać cuda”, odkrywa z zadowoleniem.

Córki Andrzeja nie są pracującymi członkiniami rodziny królewskiej i nie otrzymują środków z publicznej kasy. Ich obecność publiczna jest dzisiaj, jak wspominałam, mocno ograniczona. Nie pojawiły się na przykład na tradycyjnym balu z okazji nowego sezonu British Museum. W ogóle rzadko pokazują się publicznie. Eugenie ubraną nie w kapelusz i elegancki strój, ale w niebieskie legginsy, kurtkę, baseballową czapkę i trampki paparazzi przyłapali na ulicy. Piła kawę w londyńskiej dzielnicy Notting Hill. Marzyła o tym, by nie rzucać się w oczy.

Przyszłość bez złotej klatki?

Czy miało być jak w bajce? Być może tak to widzieli obserwatorzy – dwie dziewczynki z zamku, w tiarach i na paradach. Rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Rozwód rodziców, publiczna kompromitacja ojca, rozrzutność i chciwość matki, medialne spekulacje – wszystko to sprawiło, że ich dorosłość była przyspieszonym kursem odporności. Beatrice i Eugenie nie będą żyły w złotej klatce. Z osób pożądanych i ważnych stały się dla wielu persona non grata. Nie mogą zmienić historii nazwiska. Mogą jednak pisać własną – mniej bajkową, bardziej realistyczną. W monarchii, która redefiniuje swoje miejsce w XXI wieku, one również redefiniują siebie, nie tylko jako księżniczki, lecz jako kobiety, matki, profesjonalistki. Ich historia nie kończy się słowami: „Żyły długo i szczęśliwie”. Raczej: „Żyją uważnie i odpowiedzialnie”. A to w dzisiejszym świecie może być cenniejsze niż bajkowa tiara.

Przeczytaj źródło