Komendant warszawskiej policji straci stanowisko? Wniosek już w MSWiA

4 miesięcy temu 53
ZIZOO.PL

Co ma być powodem dymisji? 

Odwołanie komendanta stołecznego policji ma być wynikiem negatywnej oceny jego pracy. Jak ustalił reporter RMF FM insp. Walichnowski miał się nie wywiązać z zapowiadanej naprawy funkcjonowania jednostki. Zapowiadał to w kwietniu zeszłego roku, gdy rozpoczynał pracę na stanowisku. Chodziło m.in. o pokonanie kryzysu kadrowego, a także o sposób, w jaki miał podchodzić do spraw kadrowych. Dyskusyjne miało też być jego podejście do ostatniej kampanii prezydenckiej, "która mogła powodować pytania o upolitycznienie zajmowanego przez niego stanowiska" - wynika z ustaleń RMF 24. 

Zobacz wideo Pędził ponad 200 km/h - szaleńczą jazdę przerwali policjanci piaseczyńskiej drogówki

Dymisja w komendzie stołecznej

15 września komendant główny policji miał złożyć do wojewody mazowieckiego i prezydenta Warszawy wniosek o opinię w sprawie dymisji. Zarówno Mariusz Frankowski, jak i Rafał Trzaskowski opowiedzieli się za odwołaniem Walichnowskiego - wynika z ustaleń medialnych. Opinie miały zostać skierowane do Komendy Głównej Policji, po czym gen. insp. Marek Boroń miał wysłać do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wniosek o odwołanie warszawskiego komendanta. Decyzja w sprawie odwołania ma zapaść po zapoznaniu się szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego z całą dokumentacją. Inspektor Dariusz Walichnowski nie skomentował doniesień w tej sprawie. Według nieoficjalnych informacji RMF FM stanowisko komendanta może objąć nadinsp. Waldemar Wołowiec. Według źródeł Państwowej Agencji Prasowej to stanowisko mógłby z kolei objąć "jeden z zastępców" obecnego komendanta

Sprawa ma związek z prohibicją w Warszawie?

Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek został zapytany w piątek, czy ewentualna dymisja na stanowisku warszawskiego komendanta ma związek z zapowiadanymi zmianami w zakresie ograniczenia handlu alkoholem w stolicy. Przypomnijmy, obecny szef KSP opowiedział się po stronie zakazu sprzedaży alkoholu. - Prośba o zgodę na działanie w tej sprawie była wyrażona sporo wcześniej - przekazał Mroczek na antenie TVN24. Dodał także, że łączenie obu spraw "jest absolutnie nieuprawnione". Zapewnił również, że ani on, ani minister Kierwiński nie sugerował tej zmiany. - Ten wniosek płynie z policji - dodał. 

Przeczytaj źródło