Na Netflixie pojawiło się "Nic nie mów" – jeden z najważniejszych romansów młodzieżowych końcówki lat 80. I choć od premiery minęły już ponad trzy dekady, urok komedii romantycznej z Johnem Cusackiem wciąż działa dokładnie tak samo. Ale film przeszedł do historii głównie z jednego powodu – kultowej sceny z magnetofonem.
"Nic nie mów" to reżyserski debiut Camerona Crowe'a ("Jerry Maguire", "Vanilly Sky", "U progu sławy"), który zanim stanął za kamerą, był dziennikarzem muzycznym i świetnie wyczuwał klimat młodzieżowej kultury.
W filmie z 1989 roku opowiada pozornie prostą historię: po zakończeniu liceum Lloyd Dobler (John Cusack) – sympatyczny outsider bez konkretnego planu na przyszłość – zakochuje się w Diane Court (Ione Skye), szkolnej prymusce szykującej się do wyjazdu na studia w Londynie. Główną przeszkodą dla ich związku jest ojciec dziewczyny, James Court (John Mahoney), nadopiekuńczy i sceptycznie nastawiony do Lloyda, który sam zmaga się z problemami prawnymi.
Crowe unika utartych schematów typowych dla filmów młodzieżowych z lat 80. Zamiast przerysowanych postaci dostajemy "zwyczajnych" bohaterów: nieidealnych, trochę zagubionych, a czasem naiwnych. Lloyd nie jest typowym romantycznym bohaterem – nie ma wielkich ambicji, ale jest do bólu autentyczny i żyje po swojemu. Z kolei Diane wcale nie jest tylko "tą mądrą dziewczyną".
"Nic nie mów" to kultowa komedia romantyczna z lat 80. Scena z magnetofonem przeszła do historii
Film zebrał znakomite recenzje, a dziennikarze chwalili go za szczerość, realizm i bezpretensjonalność. Przyznając filmowi cztery gwiazdki na cztery, słynny krytyk filmowy Roger Ebert nazwał "Nic nie mów" "jednym z najlepszych filmów roku – filmem, który naprawdę o czymś jest, który głęboko przejmuje się poruszanymi w nim problemami – a jednocześnie znakomicie działa jako zabawna, ciepła komedia romantyczna".
Później umieścił go na swojej liście "Great Movies" ("Wybitne filmy") z 2002 roku, pisząc: "'Nic nie mów' istnieje w całości w realnym świecie, nie jest ani fantazją, ani moralitetem, ma bohaterów, których w pewnym sensie rozpoznajemy, i jest wyreżyserowany z dużą wrażliwością na ludzkie emocje".
Oczywiście nie wszyscy byli bezkrytyczni – pojawiały się głosy, że film momentami upraszcza rzeczywistość i patrzy na świat wyłącznie z perspektywy nastolatków. Ale nawet bardziej zdystansowani recenzenci przyznawali jedno: trudno nie ulec urokowi "Nic nie mów".
Dalsza część artykułu poniżej.
Dziś film z 1989 roku ma 98 procent pozytywnych recenzji i 85 procent pochlebnych opinii na Rotten Tomatoes. "Jeden z najważniejszych filmów pokolenia X "Nic nie mów" jest jednocześnie zabawny i pełen emocji, a przy tym ugruntował pozycję Johna Cusacka jako ikony dla wszystkich tych, którzy stoją trochę obok głównego nurtu".
Dla wielu widzów "Nic nie mów" to przede wszystkim jedna scena, która jest już absolutnie ikoniczna. Lloyd stoi pod oknem Diane z boomboxem nad głową, z którego płynie "In Your Eyes" Petera Gabriela. Jak Romeo pod balkonem Julii, ale... z magnetofonem.
Co ciekawe, scena wcale nie powstała bez oporu. Cusack początkowo nie chciał jej zagrać – uważał, że jego bohater nie zrobiłby czegoś tak "pasywnego". Reżyser "zakręcił" jednak aktorem tak sprytnie, że Cusack ostatecznie zgodził się na wizję, która – jak się okazało – przeszła do historii kina. Dziś to jeden z najczęściej parodiowanych i cytowanych momentów w popkulturze, a sama piosenka Gabriela zyskała dzięki filmowi drugie życie.
"Nic nie mów" na Netflixie
Dziś "Nic nie mów" często określa się jako jeden z najważniejszych filmów pokolenia X. To nie tylko urocza komedia romantyczna, ale też szczera opowieść o dorastaniu, pierwszych poważnych wyborach i o tym, jak trudno jest znaleźć własną drogę, gdy świat nagle przestaje być uporządkowany. Dziś możemy odkryć urok "Nic nie mów" na Netflixie. Komedia romantyczna z lat 80. wleciała na Netflixa. Ma absolutnie kultową scenę
Na Netflixie pojawiło się "Nic nie mów" – jeden z najważniejszych romansów młodzieżowych końcówki lat 80. I choć od premiery minęły już ponad trzy dekady, urok komedii romantycznej z Johnem Cusackiem wciąż działa dokładnie tak samo. Ale film przeszedł do historii głównie z jednego powodu – kultowej sceny z magnetofonem.
"Nic nie mów" to reżyserski debiut Camerona Crowe'a ("Jerry Maguire", "Vanilly Sky", "U progu sławy"), który zanim stanął za kamerą, był dziennikarzem muzycznym i świetnie wyczuwał klimat młodzieżowej kultury.
W filmie z 1989 roku opowiada pozornie prostą historię: po zakończeniu liceum Lloyd Dobler (John Cusack) – sympatyczny outsider bez konkretnego planu na przyszłość – zakochuje się w Diane Court (Ione Skye), szkolnej prymusce szykującej się do wyjazdu na studia w Londynie. Główną przeszkodą dla ich związku jest ojciec dziewczyny, James Court (John Mahoney), nadopiekuńczy i sceptycznie nastawiony do Lloyda, który sam zmaga się z problemami prawnymi.
Crowe unika utartych schematów typowych dla filmów młodzieżowych z lat 80. Zamiast przerysowanych postaci dostajemy "zwyczajnych" bohaterów: nieidealnych, trochę zagubionych, a czasem naiwnych. Lloyd nie jest typowym romantycznym bohaterem – nie ma wielkich ambicji, ale jest do bólu autentyczny i żyje po swojemu. Z kolei Diane wcale nie jest tylko "tą mądrą dziewczyną".
"Nic nie mów" to kultowa komedia romantyczna z lat 80. Scena z magnetofonem przeszła do historii
Film zebrał znakomite recenzje, a dziennikarze chwalili go za szczerość, realizm i bezpretensjonalność. Przyznając filmowi cztery gwiazdki na cztery, słynny krytyk filmowy Roger Ebert nazwał "Nic nie mów" "jednym z najlepszych filmów roku – filmem, który naprawdę o czymś jest, który głęboko przejmuje się poruszanymi w nim problemami – a jednocześnie znakomicie działa jako zabawna, ciepła komedia romantyczna".
Później umieścił go na swojej liście "Great Movies" ("Wybitne filmy") z 2002 roku, pisząc: "'Nic nie mów' istnieje w całości w realnym świecie, nie jest ani fantazją, ani moralitetem, ma bohaterów, których w pewnym sensie rozpoznajemy, i jest wyreżyserowany z dużą wrażliwością na ludzkie emocje".
Oczywiście nie wszyscy byli bezkrytyczni – pojawiały się głosy, że film momentami upraszcza rzeczywistość i patrzy na świat wyłącznie z perspektywy nastolatków. Ale nawet bardziej zdystansowani recenzenci przyznawali jedno: trudno nie ulec urokowi "Nic nie mów".
Dalsza część artykułu poniżej.
Dziś film z 1989 roku ma 98 procent pozytywnych recenzji i 85 procent pochlebnych opinii na Rotten Tomatoes. "Jeden z najważniejszych filmów pokolenia X "Nic nie mów" jest jednocześnie zabawny i pełen emocji, a przy tym ugruntował pozycję Johna Cusacka jako ikony dla wszystkich tych, którzy stoją trochę obok głównego nurtu".
Dla wielu widzów "Nic nie mów" to przede wszystkim jedna scena, która jest już absolutnie ikoniczna. Lloyd stoi pod oknem Diane z boomboxem nad głową, z którego płynie "In Your Eyes" Petera Gabriela. Jak Romeo pod balkonem Julii, ale... z magnetofonem.
Co ciekawe, scena wcale nie powstała bez oporu. Cusack początkowo nie chciał jej zagrać – uważał, że jego bohater nie zrobiłby czegoś tak "pasywnego". Reżyser "zakręcił" jednak aktorem tak sprytnie, że Cusack ostatecznie zgodził się na wizję, która – jak się okazało – przeszła do historii kina. Dziś to jeden z najczęściej parodiowanych i cytowanych momentów w popkulturze, a sama piosenka Gabriela zyskała dzięki filmowi drugie życie.
"Nic nie mów" na Netflixie
Dziś "Nic nie mów" często określa się jako jeden z najważniejszych filmów pokolenia X. To nie tylko urocza komedia romantyczna, ale też szczera opowieść o dorastaniu, pierwszych poważnych wyborach i o tym, jak trudno jest znaleźć własną drogę, gdy świat nagle przestaje być uporządkowany. Dziś możemy odkryć urok "Nic nie mów" na Netflixie. 
1 godzine temu
8







English (US) ·
Polish (PL) ·