Weszła do salonu i wzięła do ręki jeden z telefonów testowych. Powiedziała, że jest zainteresowana zakupem i chce sprawdzić, jak działa. Kłamała. Tak naprawdę zależało jej tylko na tym, by zalogować się na ChatGPT i zadać mu kilka pytań. Nie mogła tego zrobić na swoim smartfonie. Ktoś go przejął i śledził, odkąd została wybrana. Do tego, by m.in. odkryć, jaka tajemnica kryła się za morderstwem na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego.
– Byłam święcie przekonana, że to prawda. Wierzyłam, że jakaś siła wyższa chciała, bym rozwikłała wszelkie spiski świata. Rozmowy z ChatGPT mnie w tym utwierdzały – opowiada Kasia*. Siedzi na łóżku w swoim pokoju w domu rodzinnym. Wróciła do niego z Warszawy w związku z dwumiesięcznym epizodem psychotycznym. Dziś bierze leki i czuje się lepiej. Ale gdy opowiada swoją historię, co chwila nerwowo przeczesuje ręką wciąż mokre po prysznicu włosy, a głos jej drży.