Na mięsie w sklepie widzimy biało-czerwoną flagę, ale produkt w rzeczywistości przyjechał z drugiego końca Europy. Najnowsze wyniki kontroli rządowej inspekcji potrafią mocno załamać. Klienci znów są robieni w balona, a miało być inaczej.
Od 17 lutego owoce i warzywa sprzedawane luzem w sklepach muszą być wyraźnie oznaczone graficzną flagą kraju pochodzenia. Takie rozwiązanie miało jeszcze bardziej ułatwić nam codzienne decyzje przy półkach i uchronić przed kupowaniem kota w worku. Niestety, to kolejna obowiązkowa informacja, która już jest sprytnie omijana przez nieuczciwych sprzedawców. Na niepakowanym mięsie ten obowiązek jest od 2020 r., a i tak nadal jesteśmy oszukiwani.
Wyniki kontroli jakości mięsa. Nastrzyki to przeszłość?
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wzięła pod lupę asortyment dostępny w detalicznych punktach sprzedaży. Sprawdzano sklepy, które posiadają własne zaplecze do rozbioru i obróbki towaru.
Eksperci z IJHARS zbadali łącznie 46 różnych podmiotów. Szukano przede wszystkim oszustw związanych z niedozwolonym pompowaniem wieprzowiny wodą (czyli nastrzykami). I tu mamy dobrą nowinę.
"Do badań laboratoryjnych pobrano 8 próbek mięsa wieprzowego. Badania miały na celu wykrycia niedozwolonego nastrzyku substancjami zwiększającymi chłonność wody. Wyniki badań potwierdziły, że żadna z badanych próbek nie była poddana niedozwolonemu nastrzykowi" – czytamy w komunikacie IJHARS.
O ile sama struktura mięsa okazała się bez zarzutu, to już oznakowanie to już zupełnie inna bajka. Inspektorzy zakwestionowali 21 partii mięsa czerwonego (15,3 proc. przebadanych).
Skąd pochodzi mięso w sklepie? Najczęstsze oszustwa
Flagi i oznaczenia mięsa w sklepie wciąż często mijają się z prawdą. Kontrolerzy najwięcej uwag mieli do sklepowych wywieszek i etykiet. Handlowcy bezczelnie wprowadzali nas w błąd, wykorzystując to, że wielu z nas woli polskie produkty.
"Do najczęściej stwierdzonych nieprawidłowości należało podanie na wywieszce informacji MIEJSCE CHOWU: POLSKA, MIEJSCE UBOJU: POLSKA wraz z flagą Polski, podczas gdy zgodnie z przedłożoną dokumentacją miejscem chowu i uboju była Hiszpania" – alarmuje rządowa inspekcja.
To jednak nie koniec sztuczek. Prawdziwy kraj pochodzenia bywał drukowany mniejszą czcionką, żeby klient go przeoczył. Czasami celowo ukrywano gatunek zwierzęcia lub podawano fałszywe deklaracje na opakowaniu. Np. "Mięso bez nastrzyku", choć i tak nastrzyk jest w świeżym produkcie zakazany.
Świeże mięso... czyli jakie? Na to zwracają uwagę
Zatem jakie powinno być świeże mięso i jak nie dać się oszukać? Komunikat inspekcji daje nam jasne wytyczne. Zwracaj uwagę na te konkretne zasady:
Prawdziwie świeży produkt nie może zawierać żadnej dodanej wody, barwników, konserwantów, karagenu, fosforanów itd.
Wyjątkiem jest wariant mielony, do którego producent ma prawo sypnąć odrobinę soli, ale wtedy na opakowaniu musi widnieć pełny wykaz składników.
W ladzie chłodniczej flaga państwa musi być tuż obok konkretnego kawałka, chyba że cały asortyment pochodzi z jednego kraju, wtedy wystarczy jedna, dobrze widoczna grafika.
Sprzedawca musi podać na etykiecie gatunek mięsa (np. wieprzowe, wołowe), nazwę elementu oraz informację, czy jest z kością czy bez kości. Nie wolno używać skrótów (np. "b/k").
Jeśli cały asortyment mięsa pochodzi z tego samego państwa, to sprzedawca może tylko w jednym widocznym miejscu podać nazwę tego kraju oraz grafikę flagi.
Towar w marynacie gotowy na grilla to już zupełnie inna kategoria mięsa, ale i tak wymaga podania pełnego składu. Niestety nie musi mieć flagi państwowej.
Co "ciekawe" prawny wymóg zaprezentowania flagi państwa... nie dotyczy wołowiny. Ten rodzaj mięsa ma swoje odrębne i bardziej rygorystyczne przepisy. Wystarczy sama nazwa kraju pochodzenia. Kantują przy flagach w sklepach. Myślisz, że kupujesz polskie mięso, a jest inaczej
Na mięsie w sklepie widzimy biało-czerwoną flagę, ale produkt w rzeczywistości przyjechał z drugiego końca Europy. Najnowsze wyniki kontroli rządowej inspekcji potrafią mocno załamać. Klienci znów są robieni w balona, a miało być inaczej.
Od 17 lutego owoce i warzywa sprzedawane luzem w sklepach muszą być wyraźnie oznaczone graficzną flagą kraju pochodzenia. Takie rozwiązanie miało jeszcze bardziej ułatwić nam codzienne decyzje przy półkach i uchronić przed kupowaniem kota w worku. Niestety, to kolejna obowiązkowa informacja, która już jest sprytnie omijana przez nieuczciwych sprzedawców. Na niepakowanym mięsie ten obowiązek jest od 2020 r., a i tak nadal jesteśmy oszukiwani.
Wyniki kontroli jakości mięsa. Nastrzyki to przeszłość?
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wzięła pod lupę asortyment dostępny w detalicznych punktach sprzedaży. Sprawdzano sklepy, które posiadają własne zaplecze do rozbioru i obróbki towaru.
Eksperci z IJHARS zbadali łącznie 46 różnych podmiotów. Szukano przede wszystkim oszustw związanych z niedozwolonym pompowaniem wieprzowiny wodą (czyli nastrzykami). I tu mamy dobrą nowinę.
"Do badań laboratoryjnych pobrano 8 próbek mięsa wieprzowego. Badania miały na celu wykrycia niedozwolonego nastrzyku substancjami zwiększającymi chłonność wody. Wyniki badań potwierdziły, że żadna z badanych próbek nie była poddana niedozwolonemu nastrzykowi" – czytamy w komunikacie IJHARS.
O ile sama struktura mięsa okazała się bez zarzutu, to już oznakowanie to już zupełnie inna bajka. Inspektorzy zakwestionowali 21 partii mięsa czerwonego (15,3 proc. przebadanych).
Skąd pochodzi mięso w sklepie? Najczęstsze oszustwa
Flagi i oznaczenia mięsa w sklepie wciąż często mijają się z prawdą. Kontrolerzy najwięcej uwag mieli do sklepowych wywieszek i etykiet. Handlowcy bezczelnie wprowadzali nas w błąd, wykorzystując to, że wielu z nas woli polskie produkty.
"Do najczęściej stwierdzonych nieprawidłowości należało podanie na wywieszce informacji MIEJSCE CHOWU: POLSKA, MIEJSCE UBOJU: POLSKA wraz z flagą Polski, podczas gdy zgodnie z przedłożoną dokumentacją miejscem chowu i uboju była Hiszpania" – alarmuje rządowa inspekcja.
To jednak nie koniec sztuczek. Prawdziwy kraj pochodzenia bywał drukowany mniejszą czcionką, żeby klient go przeoczył. Czasami celowo ukrywano gatunek zwierzęcia lub podawano fałszywe deklaracje na opakowaniu. Np. "Mięso bez nastrzyku", choć i tak nastrzyk jest w świeżym produkcie zakazany.
Świeże mięso... czyli jakie? Na to zwracają uwagę
Zatem jakie powinno być świeże mięso i jak nie dać się oszukać? Komunikat inspekcji daje nam jasne wytyczne. Zwracaj uwagę na te konkretne zasady:
Prawdziwie świeży produkt nie może zawierać żadnej dodanej wody, barwników, konserwantów, karagenu, fosforanów itd.
Wyjątkiem jest wariant mielony, do którego producent ma prawo sypnąć odrobinę soli, ale wtedy na opakowaniu musi widnieć pełny wykaz składników.
W ladzie chłodniczej flaga państwa musi być tuż obok konkretnego kawałka, chyba że cały asortyment pochodzi z jednego kraju, wtedy wystarczy jedna, dobrze widoczna grafika.
Sprzedawca musi podać na etykiecie gatunek mięsa (np. wieprzowe, wołowe), nazwę elementu oraz informację, czy jest z kością czy bez kości. Nie wolno używać skrótów (np. "b/k").
Jeśli cały asortyment mięsa pochodzi z tego samego państwa, to sprzedawca może tylko w jednym widocznym miejscu podać nazwę tego kraju oraz grafikę flagi.
Towar w marynacie gotowy na grilla to już zupełnie inna kategoria mięsa, ale i tak wymaga podania pełnego składu. Niestety nie musi mieć flagi państwowej.
Co "ciekawe" prawny wymóg zaprezentowania flagi państwa... nie dotyczy wołowiny. Ten rodzaj mięsa ma swoje odrębne i bardziej rygorystyczne przepisy. Wystarczy sama nazwa kraju pochodzenia. 
2 godziny temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·