Gwiazdor "Stamtąd", Harold Perrineau, po dwóch dekadach wrócił wspomnieniami do jednego z najbardziej szokujących momentów w historii "Zagubionych". Okazuje się, że dla części obsady historia sprzed 20 lat wcale nie jest zamkniętym rozdziałem. Aktor przyznał, że koleżanka z planu "Lost"... nadal z nim nie rozmawia.
Zanim Harold Perrineau stał się szeryfem Boydem Stevensem w hicie "Stamtąd", grał Michaela Dawsona w kultowych "Zagubionych", jednym z najważniejszych seriali w historii telewizji. W emitowanym od 2004 do 2010 przeboju grał ojca, który znalazł się na wyspie razem ze swoim synem Waltem i jego psem Vincentem.
Harold Perrineau wspomina "Lost" i szokującą scenę z Michaelem. Widzowie byli w szoku
Jedna scena z udziałem Michaela na zawsze zapisała się w pamięci widzów. Chodzi oczywiście o pamiętny odcinek "Dwoje na drodze" ("Two for a Road") z drugiego sezonu z 2006 roku, w którym bohater, który wraca do obozu po "wizycie" u Innych, w jednej chwili zmienia się ze zdesperowanego ojca w (równie zdesperowanego) zabójcę. Giną wtedy dwie uwielbiane postacie: Ana Lucia i Libby, grane przez Michelle Rodriguez i Cynthię Watros.
Szokująca scena zbiła widzów z tropu – i nie tylko ich. W wywiadzie w "The Independent" Perrineau wyznał: "To naprawdę dziwne, ale jedna z aktorek do dziś się do mnie nie odzywa". – A ja tylko robiłem swoją robotę! Nie napisałem tego. Robię dokładnie to samo, co wy – wykonuję swoją pracę" – opowiadał.
Aktor wspominał, że o tym, co zrobi jego bohater, dowiedział się niemal w ostatniej chwili. – Zadzwonili do mnie i powiedzieli: "Wraca i to właśnie robi. I nie powiemy nikomu aż do dnia zdjęć" – relacjonował. Tajemnica była pilnie strzeżona, ale nie wszyscy przyjęli ją dobrze. Jedna z aktorek miała poczuć się, jak ujął to Perrineau, "kompletnie zdradzona". Minęło 20 lat, ale – jak widać – emocje wcale nie opadły.
Wokół szokującej sceny przez lata narosło mnóstwo plotek – spekulowano, że twórcy "Lost" uśmiercili bohaterki przez problemy prawne aktorek. Twórcy, Damon Lindelof i Carlton Cuse, stanowczo jednak temu zaprzeczali i podkreślali, że zaplanowali to już wcześniej.
Sam Perrineau uważa, że Michael "nie dostał uczciwej szansy". – Myślę, że można było to rozegrać ciekawiej. To było takie: "No dobra, okej" – stwierdził, choć jego bohater ostatecznie doczekał się odkupienia.
Dalsza część artykułu poniżej.
Szeryf Boyd ze "Stamtąd" wspomina "Zagubionych". Wspomniał o kontroweryjnym finale
62-letni aktor, który był również gwiazdą "Romea i Julii" z 1996 roku, nie sprowadza jednak swojej przygody z "Zagubionymi" do tego jednego wątku. – Kiedy pojawia się problem, on się wyolbrzymia, ale ta scena śmierci nigdy nie była i nie będzie dla mnie najważniejszą częścią "Lost". Ten serial zmienił telewizję. Robiliśmy rzeczy, których wcześniej nikt nie robił. Więc to, jak się to skończyło, nie ma aż takiego znaczenia – podkreślił w "The Independent", dodając, że "Zagubieni" mają "mnóstwo genialnych momentów".
Podobnie spokojnie Perrineau podchodzi do finału, który od lat dzieli fanów, a przez wielu jest uważany za nieudany i niezrozumiały. – Liczy się podróż, a jak się kończy, to się kończy. Tak samo czuję w przypadku "Stamtąd". Ludzie chcą wszystkich odpowiedzi, a ja myślę: "Ale wtedy nie byłoby serialu!". Czy mogło być lepsze zakończenie? Może tak. Ale to było sześć lat świetnej zabawy – podsumował.
Dodajmy, że za serial "Stamtąd" (nowe odcinki czwartego sezonu są emitowane na HBO Max w poniedziałki) odpowiadają Jack Bender, reżyser i producent wykonawczy większości odcinków "Zagubionych", oraz Jeff Pinkner, scenarzysta i producent "Lost". Porównań więc raczej nie unikną. Gwiazdor "Stamtąd" wspomina "Lost". Przez jedną scenę nie rozmawiają od 20 lat
Gwiazdor "Stamtąd", Harold Perrineau, po dwóch dekadach wrócił wspomnieniami do jednego z najbardziej szokujących momentów w historii "Zagubionych". Okazuje się, że dla części obsady historia sprzed 20 lat wcale nie jest zamkniętym rozdziałem. Aktor przyznał, że koleżanka z planu "Lost"... nadal z nim nie rozmawia.
Zanim Harold Perrineau stał się szeryfem Boydem Stevensem w hicie "Stamtąd", grał Michaela Dawsona w kultowych "Zagubionych", jednym z najważniejszych seriali w historii telewizji. W emitowanym od 2004 do 2010 przeboju grał ojca, który znalazł się na wyspie razem ze swoim synem Waltem i jego psem Vincentem.
Harold Perrineau wspomina "Lost" i szokującą scenę z Michaelem. Widzowie byli w szoku
Jedna scena z udziałem Michaela na zawsze zapisała się w pamięci widzów. Chodzi oczywiście o pamiętny odcinek "Dwoje na drodze" ("Two for a Road") z drugiego sezonu z 2006 roku, w którym bohater, który wraca do obozu po "wizycie" u Innych, w jednej chwili zmienia się ze zdesperowanego ojca w (równie zdesperowanego) zabójcę. Giną wtedy dwie uwielbiane postacie: Ana Lucia i Libby, grane przez Michelle Rodriguez i Cynthię Watros.
Szokująca scena zbiła widzów z tropu – i nie tylko ich. W wywiadzie w "The Independent" Perrineau wyznał: "To naprawdę dziwne, ale jedna z aktorek do dziś się do mnie nie odzywa". – A ja tylko robiłem swoją robotę! Nie napisałem tego. Robię dokładnie to samo, co wy – wykonuję swoją pracę" – opowiadał.
Aktor wspominał, że o tym, co zrobi jego bohater, dowiedział się niemal w ostatniej chwili. – Zadzwonili do mnie i powiedzieli: "Wraca i to właśnie robi. I nie powiemy nikomu aż do dnia zdjęć" – relacjonował. Tajemnica była pilnie strzeżona, ale nie wszyscy przyjęli ją dobrze. Jedna z aktorek miała poczuć się, jak ujął to Perrineau, "kompletnie zdradzona". Minęło 20 lat, ale – jak widać – emocje wcale nie opadły.
Wokół szokującej sceny przez lata narosło mnóstwo plotek – spekulowano, że twórcy "Lost" uśmiercili bohaterki przez problemy prawne aktorek. Twórcy, Damon Lindelof i Carlton Cuse, stanowczo jednak temu zaprzeczali i podkreślali, że zaplanowali to już wcześniej.
Sam Perrineau uważa, że Michael "nie dostał uczciwej szansy". – Myślę, że można było to rozegrać ciekawiej. To było takie: "No dobra, okej" – stwierdził, choć jego bohater ostatecznie doczekał się odkupienia.
Dalsza część artykułu poniżej.
Szeryf Boyd ze "Stamtąd" wspomina "Zagubionych". Wspomniał o kontroweryjnym finale
62-letni aktor, który był również gwiazdą "Romea i Julii" z 1996 roku, nie sprowadza jednak swojej przygody z "Zagubionymi" do tego jednego wątku. – Kiedy pojawia się problem, on się wyolbrzymia, ale ta scena śmierci nigdy nie była i nie będzie dla mnie najważniejszą częścią "Lost". Ten serial zmienił telewizję. Robiliśmy rzeczy, których wcześniej nikt nie robił. Więc to, jak się to skończyło, nie ma aż takiego znaczenia – podkreślił w "The Independent", dodając, że "Zagubieni" mają "mnóstwo genialnych momentów".
Podobnie spokojnie Perrineau podchodzi do finału, który od lat dzieli fanów, a przez wielu jest uważany za nieudany i niezrozumiały. – Liczy się podróż, a jak się kończy, to się kończy. Tak samo czuję w przypadku "Stamtąd". Ludzie chcą wszystkich odpowiedzi, a ja myślę: "Ale wtedy nie byłoby serialu!". Czy mogło być lepsze zakończenie? Może tak. Ale to było sześć lat świetnej zabawy – podsumował.
Dodajmy, że za serial "Stamtąd" (nowe odcinki czwartego sezonu są emitowane na HBO Max w poniedziałki) odpowiadają Jack Bender, reżyser i producent wykonawczy większości odcinków "Zagubionych", oraz Jeff Pinkner, scenarzysta i producent "Lost". Porównań więc raczej nie unikną. 
1 godzine temu
5







English (US) ·
Polish (PL) ·