Robert Fico ma chytry plan na poradzenie sobie z blokadą, jaką Polska i kraje bałtyckie objęły jego samolot. Polityk bardzo chce zjawić się w Moskwie na najważniejsze rosyjskie święto 9 maja. Plan ten przewiduje długą i trudną trasę samochodem, która w najlepszym scenariuszu zajmie około 40 godzin.
Agencja RIA Novosti, powołując się na źródło w polskich kręgach dyplomatycznych, poinformowała o pomyśle Roberta Fico na obejście blokady, którą jego samolot zdecydowały się objąć Polska i kraje bałtyckie. Państwa te zapowiedziały, że nie pozwolą na wykorzystanie ich przestrzeni powietrznej przez premiera Słowacji, który planuje złożyć kolejną międzynarodową wizytę w Rosji.
Polityk do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja uda się więc samochodem przez Polskę i Białoruś. Przejazd z Bratysławy do Moskwy może pochłonąć około 20–21 godzin w jedną stronę (według Google Maps). W obie strony to około 40 godzin, nie uwzględniając postojów, zdarzeń losowych, robót drogowych i kolejek na granicach.
Dla większości osób taka podróż byłaby mordęgą. Ale nie dla Roberta Fico, który z godnością przyjmuje swój służalczy los. Polityk w Moskwie zjawił się m.in. w 2015 i 2025 roku. To jeden z nielicznych "zachodnich" przywódców, który decyduje się na tego typu gest. Choć warto dodać, że nie staje on w pełnym blasku paradującej rosyjskiej armii, a stara się obchody 9 maja odbyć w odosobnieniu przy grobie Nieznanego Żołnierza. W końcu przecież nie chodzi mu o manifestowanie poparcia dla Władimira Putina, a o szlachetny gest oddania czci poległym. Prawda?
O premierze, który jeździł autem
Decyzja premiera Słowacji ma naprawdę dużo sensu. No bo w obliczu sprzeciwu Polski i państw bałtyckich na przelot co tak naprawdę mu zostało? Fico przez Ukrainę nie poleci. Oczywiście, pewnie po części dlatego, że nie zostałby wpuszczony. Z drugiej strony taki przelot byłby niesamowicie ryzykowny.
Robert Fico mógłby próbować lecieć nad Węgrami (zły pomysł, biorąc pod uwagę deklaracje Pétera Magyara wobec chęci zacieśnienia współpracy z UE i Polską). Zresztą nie ma gwarancji, że samolot z nim na pokładzie zostałby wpuszczony dalej do Rumunii, która intensywnie doświadcza działań w ramach wojny hybrydowej z Rosją. Pewnie zostałby wpuszczony do Serbii, ale z kolei wtedy byłby zdany na władze Bułgarii (przypomnijmy – najnowszego członka strefy euro) lub Macedonii Północnej, Grecji i Turcji.
Taka podróż byłaby nielada upokorzeniem i bardzo zabawnie wyglądałaby na portalu flightradar. Alternatywy dla samochodu w zasadzie nie widać, jakkolwiek na mapę by nie spojrzeć.
Model hybrydowy – autem na Białoruś, dalej wygodnie Tupolewem
Oczywiście, deklaracje Roberta Fico względem jego podróży autem należy przyjąć z pewną dozą dystansu. Prawdopodobne wydaje się, że na najbliższym sprzyjającym Putinowi lotnisku (np. w Brześciu) czekać na niego będzie wygodny samolot, przykładowo światowej klasy Tupolew Tu-214, który niezwłocznie dostarczy tego ważnego zagranicznego gościa do Moskwy.
Wciąż jednak oznacza to wielogodzinną (Google Maps sugeruje około 9 godzin w jedną stronę) męczącą podróż. No i doliczyć należy czas spędzony na formalności związane z przelotem.
Obywatele Słowacji muszą być dumni i zachwyceni z tak poważnego podejścia do polityki międzynarodowej w wykonaniu premiera Fico. Być może dadzą temu wyraz w wyborach, które odbędą się tam w 2027 roku. Fico leci do Putina. Spędzi dziesiątki godzin w podróży by się przed nim płaszczyć
Robert Fico ma chytry plan na poradzenie sobie z blokadą, jaką Polska i kraje bałtyckie objęły jego samolot. Polityk bardzo chce zjawić się w Moskwie na najważniejsze rosyjskie święto 9 maja. Plan ten przewiduje długą i trudną trasę samochodem, która w najlepszym scenariuszu zajmie około 40 godzin.
Agencja RIA Novosti, powołując się na źródło w polskich kręgach dyplomatycznych, poinformowała o pomyśle Roberta Fico na obejście blokady, którą jego samolot zdecydowały się objąć Polska i kraje bałtyckie. Państwa te zapowiedziały, że nie pozwolą na wykorzystanie ich przestrzeni powietrznej przez premiera Słowacji, który planuje złożyć kolejną międzynarodową wizytę w Rosji.
Polityk do Moskwy na obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja uda się więc samochodem przez Polskę i Białoruś. Przejazd z Bratysławy do Moskwy może pochłonąć około 20–21 godzin w jedną stronę (według Google Maps). W obie strony to około 40 godzin, nie uwzględniając postojów, zdarzeń losowych, robót drogowych i kolejek na granicach.
Dla większości osób taka podróż byłaby mordęgą. Ale nie dla Roberta Fico, który z godnością przyjmuje swój służalczy los. Polityk w Moskwie zjawił się m.in. w 2015 i 2025 roku. To jeden z nielicznych "zachodnich" przywódców, który decyduje się na tego typu gest. Choć warto dodać, że nie staje on w pełnym blasku paradującej rosyjskiej armii, a stara się obchody 9 maja odbyć w odosobnieniu przy grobie Nieznanego Żołnierza. W końcu przecież nie chodzi mu o manifestowanie poparcia dla Władimira Putina, a o szlachetny gest oddania czci poległym. Prawda?
O premierze, który jeździł autem
Decyzja premiera Słowacji ma naprawdę dużo sensu. No bo w obliczu sprzeciwu Polski i państw bałtyckich na przelot co tak naprawdę mu zostało? Fico przez Ukrainę nie poleci. Oczywiście, pewnie po części dlatego, że nie zostałby wpuszczony. Z drugiej strony taki przelot byłby niesamowicie ryzykowny.
Robert Fico mógłby próbować lecieć nad Węgrami (zły pomysł, biorąc pod uwagę deklaracje Pétera Magyara wobec chęci zacieśnienia współpracy z UE i Polską). Zresztą nie ma gwarancji, że samolot z nim na pokładzie zostałby wpuszczony dalej do Rumunii, która intensywnie doświadcza działań w ramach wojny hybrydowej z Rosją. Pewnie zostałby wpuszczony do Serbii, ale z kolei wtedy byłby zdany na władze Bułgarii (przypomnijmy – najnowszego członka strefy euro) lub Macedonii Północnej, Grecji i Turcji.
Taka podróż byłaby nielada upokorzeniem i bardzo zabawnie wyglądałaby na portalu flightradar. Alternatywy dla samochodu w zasadzie nie widać, jakkolwiek na mapę by nie spojrzeć.
Model hybrydowy – autem na Białoruś, dalej wygodnie Tupolewem
Oczywiście, deklaracje Roberta Fico względem jego podróży autem należy przyjąć z pewną dozą dystansu. Prawdopodobne wydaje się, że na najbliższym sprzyjającym Putinowi lotnisku (np. w Brześciu) czekać na niego będzie wygodny samolot, przykładowo światowej klasy Tupolew Tu-214, który niezwłocznie dostarczy tego ważnego zagranicznego gościa do Moskwy.
Wciąż jednak oznacza to wielogodzinną (Google Maps sugeruje około 9 godzin w jedną stronę) męczącą podróż. No i doliczyć należy czas spędzony na formalności związane z przelotem.
Obywatele Słowacji muszą być dumni i zachwyceni z tak poważnego podejścia do polityki międzynarodowej w wykonaniu premiera Fico. Być może dadzą temu wyraz w wyborach, które odbędą się tam w 2027 roku. 
6 godziny temu
9





English (US) ·
Polish (PL) ·