Spis treści:
- Romantyzm czy pragmatyzm – co jest dziś fundamentem relacji?
- Włoski luz kontra polska rezerwa
- Co najbardziej niszczy związki?
- Czego Polacy mogą nauczyć się od Włochów?
Romantyzm czy pragmatyzm – co jest dziś fundamentem relacji?
Matteo Brunetti uważa, że prawdziwa miłość zawsze niesie ze sobą romantyzm – ale nie ten z filmów czy książek, a ten codzienny, wynikający z troski i chęci sprawienia przyjemności drugiej osobie. Jeśli naprawdę kochasz, to bycie romantycznym przychodzi naturalnie. Otwierasz drzwi, zapraszasz na kolację, mówisz czułe słowa – nie dlatego, że musisz, ale bo chcesz. Jego zdaniem romantyzm rośnie wraz z rozwojem związku i nie jest wymuszony – to naturalna konsekwencja głębokiego uczucia.
Współczesne randkowanie jest inne niż kiedyś – niekoniecznie łatwiejsze. Matteo zauważa, że media społecznościowe sprawiły, iż poznanie nowej osoby stało się banalnie proste, a wybór niemal nieograniczony. Skoro mamy świadomość, że możemy wybierać z setek osób, podnosimy poprzeczkę. Szukamy ideału, który często nie istnieje. Kiedyś, gdy kontakt był utrudniony, bardziej dbano o to, co już się miało. Dziś, gdy coś nie gra, łatwiej „przewinąć dalej” niż popracować nad relacją. Matteo podkreśla jednak, że praca nad związkiem jest kluczowa. Najtrwalsze relacje buduje się na komunikacji i gotowości do zmian – nie tylko partnera, ale i własnych. Każdy z nas się zmienia i jeśli jesteśmy na to otwarci, związek może przetrwać całe życie.
Włoski luz kontra polska rezerwa
Matteo wyraźnie odczuwa różnice kulturowe między Polską a Włochami. We Włoszech granice w relacjach są mniejsze, bliskość i czułość są codziennością. W Polsce jest chłodniej, relacje są bardziej powściągliwe, a okazywanie uczuć – mniej oczywiste. Typowa włoska randka? Spacer nocą po mieście, kawałek pizzy, rozmowa – bez presji, bez udowadniania czegokolwiek. We Włoszech randki są lekkie, naturalne. W Polsce często towarzyszy im presja, by było wyjątkowo, spektakularnie.
Co najbardziej niszczy związki?
Według Matteo największym „killerem” relacji jest brak komunikacji i empatii. „Nie wystarczy mówić, trzeba umieć postawić się na miejscu partnera. Rozumieć nie tylko słowa, ale i emocje. Dopiero wtedy naprawdę się dogadujemy”. Na drugim miejscu stawia zbyt duży wybór i pogoń za ideałem, przez co łatwo przeoczyć wartościową osobę, która była tuż obok.
„Kłótnie są złe, dyskusje są dobre” – podkreśla Matteo. Jego zdaniem wybuch emocji to już szczyt góry lodowej problemów, które narastały wcześniej. Kluczowe jest rozmawianie, nawet jeśli się nie zgadzamy – i gotowość do pracy nad sobą i relacją. Włoski związek idealny to codzienna czułość, bliskość i... obecność rodziny. „Rodzina we Włoszech jest wszędzie – obiady, kolacje, wspólne decyzje. To bywa trudne i nie zawsze zdrowe, bo relacja powinna być między dwojgiem ludzi, ale taka jest nasza kultura” – mówi Matteo.
Czego Polacy mogą nauczyć się od Włochów?
„Bezpośredniości i spontaniczności” – odpowiada bez wahania Matteo. We Włoszech spotkania nie wymagają wcześniejszego planowania, a wspólne spędzanie czasu jest priorytetem. „W Polsce wszystko musi być w kalendarzu, na sztywno. A przecież życie to nie algorytm – trzeba zostawić miejsce na spontaniczność, drobne błędy i luz. Wtedy relacje są bardziej autentyczne i mniej stresujące”.
Na zakończenie Matteo życzy nam wszystkim – i Polakom, i Włochom – więcej luzu i wyrozumiałości. „Nie jesteśmy robotami, nie musimy być perfekcyjni. Otwartość na siebie i drugiego człowieka, odrobina spontaniczności i empatii – to klucz do szczęśliwych relacji”.

2 godziny temu
5





English (US) ·
Polish (PL) ·