Dawid Podsiadło dopiął to, co wcześniej zapowiedział Mai Chwalińskiej: w sobotni wieczór, na Stadionie Śląskim w Chorzowie, tuż po głośnym finale Roland Garros, poprosił publiczność o wspólne odśpiewanie tenisistce „Sto lat”. Był to jeden z najbardziej komentowanych momentów koncertu otwierającego trasę „Obrotowy Tour 2026” - gest prosty, ale na stadionową skalę.
Dawid Podsiadło uczcił wyczyn Mai Chwalińskiej podczas koncertu
Koncert Dawida Podsiadło w Chorzowie od początku miał energię wielkiego otwarcia: start nowej trasy i dziesiątki tysięcy fanów na trybunach oraz płycie. W pewnym momencie artysta wrócił do obietnicy złożonej jeszcze przed finałem w Paryżu. Zamiast długich przemówień wystarczyła krótka zapowiedź i prośba skierowana do tłumu, by zrobić hałas dla Chwalińskiej i zaśpiewać jej „Sto lat” za to, co osiągnęła w turnieju.
Publiczność podchwyciła temat natychmiast. Efekt był dokładnie taki, jak można się spodziewać po stadionie w pełnym brzmieniu: jedno, równo niesione przez trybuny „Sto lat” dla 24-letniej tenisistki, która w ostatnich dniach była na ustach całej Polski.
Maja Chwalińska zakończyła Roland Garros porażką w finale z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Wynik spotkania nie zmienił jednak tego, że jej droga do decydującego meczu została uznana za historyczną: była pierwszą zawodniczką w erze Open, która dotarła do finału turnieju po przejściu kwalifikacji.
Maja Chwalińska odpowiada Dawidowi Podsiadle
Zanim stadion w Chorzowie zaśpiewał, muzyk wcześniej nagrał dla tenisistki wiadomość. Opowiadał o „rodzinnym śledztwie” i o zaskakującym połączeniu z jej pierwszym trenerem, Pawłem Kałużą. Dorzucił też żartobliwy wątek: marzyło mu się choć na chwilę potrzymać jej trofeum i zapowiedział, że wieczorem „sto tysięcy osób” odśpiewa jej „Sto lat”.
Po finale Chwalińska odezwała się w social mediach, dziękując Paryżowi i kibicom. A do samego Podsiadły nawiązała już z humorem:
Zobacz także:

1 dzień temu
7






English (US) ·
Polish (PL) ·