Jakie książki czytamy w ten weekend?

W ten weekend zabieram się za „Serce to samotny myśliwy” Carson McCullers, czyli istną klasykę — tutaj akurat w serii Klasyki Albatrosa.
Ta uniwersalna amerykańska powieść o realiach XX wieku zawiera oczywiście wątki bardzo współczesne, w tym segregacji rasowej czy odmienności, co stanowi dobry temat do refleksji w tym trudnym zimowym czasie.
Kierując się zasadą najpierw książka, potem film — tempo czytania znacznie zwiększę, aby jak najszybciej zapoznać się również z przekładem i przełożeniem powieści na język filmowy.

Patrzę przez okno: zimno i biało. Spoglądam na regał z książkami i od razu rzuca mi się w oczy tytuł: „Zimne Wybrzeża” Szczepana Twardocha.
Akcja książki rozgrywa się w czasach zimnej wojny, na polarnej stacji badawczej na Spitsbergenie — w miejscu surowym, odciętym od świata i wystawionym na nieustanną próbę ludzkiej wytrzymałości. Trudno o bardziej adekwatny wybór lektury, gdy za oknem panuje prawdziwie zimowa pogoda.
W zeszłym roku przeczytałam dwie książki tego autora. Jedna z nich zrobiła na mnie dobre wrażenie, druga pozostawiła raczej mieszane uczucia. Dlatego teraz towarzyszy mi ciekawość połączona z ostrożnością — zastanawiam się, jakie emocje przyniosą mi „Zimne Wybrzeża” i po której stronie czytelniczych doświadczeń się znajdą.
Siadam pod kocem z kubkiem gorącej herbaty ciesząc się, że aura za oknem jest mimo wszystko mniej polarna niż w książce.

Zaczęłam czytać „Odrzucenie” Tony’ego Tulathimutte. I ta książka, zgodnie z tytułem, mnie odrzuca. Na wielu poziomach. Bohaterów trudno polubić. Trochę im współczuję, trochę sympatyzuję, empatyzuję, ale jednocześnie, jak śpiewa Brodka, „nie polubię cię, jak powiedzieć prościej…”.
Skojarzeniowo to jakaś mieszanka postaci, które znamy z książek Houellebecqa, z bezwzględnością opisu kojarzącą się z Masłowską. Przy czym język, którym mówią bohaterowie, jest bardzo woke. Bywa zabawnie, ale jednocześnie przerażająco i smutno. Jest tu dużo upadków, życiowych klęsk, krzyczącej samotności i poczucia, że nie ma ratunku.
Pomimo skrajnych emocji, które wywołuje, i nieustającego poczucia cringe’u, spędzę z nią ten weekend. I wcale nie dlatego, że kończę wszystko, co zaczynam. „Odrzucenie” rzuca nam w twarz wiele obserwacji, które coś o nas mówią. Tylko że raczej nie chcemy tego o sobie wiedzieć.
A wy, jakie książki macie na swojej weekendowej liście? Piszcie w komentarzach!

2 tygodni temu
13










English (US) ·
Polish (PL) ·