Rubio odniósł się do możliwych działań wobec Kuby w programie "Meet the Press". Pytany, czy kubański reżim będzie kolejnym "celem" USA, Rubio odparł, że jest on "wielkim problemem". Dopytywany, czy jego odpowiedź oznacza "tak", potwierdził.
Rubio o reżimie na Kubie: są w dużych tarapatach
— Myślę, że są w dużych tarapatach (...) Nie będę pani mówił, jakie będą nasze kroki w przyszłości i jaka jest nasza polityka w tej chwili. Ale nie sądzę, by to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu — powiedział Rubio.
Sekretarz stanu, syn kubańskich uchodźców, jeszcze w sobotę (3 stycznia) razem z prezydentem USA Donaldem Trumpem ostrzegał sprzymierzone z Wenezuelą władze Kuby. Rubio powiedział, że gdyby był na miejscu zaprzyjaźnionego z Maduro reżimu na Kubie, "byłby co najmniej zaniepokojony".
Trump powiedział, że Kuba "nie radzi sobie najlepiej", a Kubańczycy cierpią przez to od wielu lat.
— Myślę, że Kuba będzie tematem, o którym będziemy rozmawiać, bo Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym, a my chcemy pomóc tym ludziom. To bardzo podobne (do Wenezueli) w tym sensie, że chcemy pomóc ludziom na Kubie, ale chcemy również pomóc ludziom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Kuby i żyją w tym kraju — zapowiadał.
Rubio: blokada Wenezueli będzie kontynuowana, dopóki władze nie spełnią naszych warunków
Wcześniej Rubio oświadczył w telewizji ABC, że USA będą wykorzystywać blokadę Wenezueli jako środek nacisku na reżim w Caracas, by wprowadził pożądane przez USA zmiany, w tym w sektorze naftowym. Odpowiedział w ten sposób na pytanie, czy USA będą "rządzić" Wenezuelą.
Rubio w wywiadzie dla ABC zdawał się łagodzić sobotnie słowa prezydenta Donalda Trumpa o tym, że USA będą "rządzić Wenezuelą do czasu bezpiecznej i rozsądnej transformacji". Nie odpowiedział wprost na żadne pytanie o "rządzenie" Wenezuelą. Rubio sugerował jednak, że Waszyngton zamierza wymusić na obecnym reżimie konkretne zmiany polityki, dotyczące walki z przemytem narkotyków, migracji, zarządzania sektorem naftowym i współpracy z wrogami USA.
— To, czym zarządzamy, to kierunek, w którym to będzie szło w przyszłości. Mamy środki nacisku — powiedział Rubio, wskazując na blokadę morską sektora naftowego Wenezueli.
— Wprowadziliśmy kwarantannę dla ich ropy. Oznacza to, że ich gospodarka nie będzie mogła się rozwijać, dopóki nie zostaną spełnione warunki leżące w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych i narodu wenezuelskiego. I właśnie to zamierzamy zrobić, aby utrzymać tę siłę nacisku, która jest nadal obecna, i oczekujemy, że przyniesie to rezultaty — zaznaczył.
Jak dodał, rezultatem tym ma być Wenezuela, która nie wspiera przeciwników Ameryki, takich jak Iran i Hezbollah, nie jest "rajem dla handlarzy narkotyków", nie uczestniczy w ich przemycie do USA oraz która zreformuje swój sektor naftowy.
— Oczywiście, chcemy lepszej przyszłości dla mieszkańców Wenezueli. Chcemy, żeby mieli przemysł naftowy, którego bogactwo trafiałoby do ludzi, a nie do garstki skorumpowanych jednostek i byłoby kradzione przez piratów — pokreślił sekretarz stanu.
Rubio pytany o to, co się stanie, jeśli zmiany te nie zostaną wprowadzone, zaznaczył, że USA rezerwują sobie prawo do każdej opcji. W późniejszym wywiadzie dla telewizji CBS sugerował, że niewykluczony jest ponowny atak, czym groził dzień wcześniej prezydent Trump.
Dotychczasowy reżim Wenezueli, choć już bez Maduro, ma pozostać u władzy
Sekretarz stanu dawał do zrozumienia, że dotychczasowy reżim — choć bez Maduro — pozostanie na razie u władzy z nową przywódczynią Delcy Rodriguez, nawet jeśli USA nie uznają jego legitymacji do rządzenia.
— Nie uważamy, że ten reżim ma legitymację zdobytą w wyborach, i to nie tylko my tak uważamy (...) Rozumiemy jednak, że w Wenezueli są dziś ludzie, którzy mogą faktycznie dokonać zmian. Na przykład, kiedy chcemy wysłać samoloty z migrantami, mimo że nigdy nie uznaliśmy legalności reżimu Maduro, musieliśmy współpracować z władzami kontrolującymi lotnisko. Musieliśmy mieć do czynienia z ludźmi, którzy mieli broń i kontrolowali lotniska — mówił Rubio. — Ostatecznie legalny system rządów wyłoni się po okresie przejściowym i prawdziwych wyborach, których jeszcze nie było — dodał.
Rubio nie zdradził szczegółów, jak ma wyglądać okres przejściowy i czy USA wymuszą na reżimie w Caracas organizację nowych wyborów. Tak interpretował jednak działania administracji Trumpa szef senackiej komisji ds. wywiadu Tom Cotton, który w wywiadzie dla CNN powiedział, że Rubio współpracuje zarówno z reżimem, jak i opozycją nad sformowaniem rządu tymczasowego.
Jednak sam Rubio w rozmowie z CBS zdawał się studzić oczekiwania w sprawie demokratyzacji Wenezueli i dojścia do władzy opozycji. Zaznaczył, że choć ogromnie podziwia przywódczynię opozycji Marię Corinę Machado i Edmunda Gonzaleza, którego USA uważają za prawowitego zwycięzcę ostatnich wyborów prezydenckich, to USA wykonuje obecnie "misję". Nie odpowiedział wprost na pytanie o to, czy dojdzie do demokratycznej transformacji i dodał później, że "trzeba zachować trochę realizmu".
— Oni mieli ten reżim, mieli ten system "chavizmu" przez 15-16 lat i teraz wszyscy pytają: dlaczego 24 godziny po aresztowaniu Maduro nie ma wyborów rozpisanych na jutro? — mówił Rubio. — Te rzeczy wymagają czasu (...) Chcemy, aby Wenezuela stała się miejscem zupełnie innym niż obecnie. Ale oczywiście nie oczekujemy, że stanie się to w ciągu najbliższych 15 godzin. Oczekujemy jednak, że sytuacja będzie zmierzać w tym kierunku — dodał.
Atak USA na Wenezuelę. "To nie inwazja ani okupacja"
Pytany o wojownicze słowa nowej liderki Wenezueli Delcy Rodriguez, które kontrastowały z zapewnieniami Trumpa, że zrobi ona "wszystko, co chce" USA, odpowiedział, że Waszyngton będzie patrzył na jej działania, a nie słowa.
— Koniec końców, retoryka to jedna sprawa. (...) Są różne powody, dla których ludzie występują w telewizji w tych krajach, zwłaszcza 15 czy 12 godzin po tym, jak człowiek, który rządził reżimem jest w kajdankach i w drodze do Nowego Jorku — ocenił Rubio w rozmowie z ABC. — Liczy się co robisz, a nie co mówisz. Co się stanie teraz: czy zmiany zostaną wprowadzone? Czy odrzucą Iran? Czy Hezbollah i Iran będą dalej działać przeciwko naszym interesom z Wenezueli? Czy schemat migracji zostanie zatrzymany? Czy skończą się łodzie przemytników narkotyków? — wyliczył.
Rubio mówił też, że interwencja zbrojna USA była legalna, bo USA nie są na wojnie z Wenezuelą, a operacja nie była "inwazją" ani okupacją, lecz stanowiła tylko wykonanie amerykańskiego nakazu aresztowania dla Maduro. Twierdził też, że właśnie dlatego nie było konieczności uzyskiwania zgody Kongresu na te działania. Zaznaczył, że nie można było poinformować Kongresu przed faktem, bo rozpoczęcie operacji zależało od szybko zmieniających się warunków na miejscu, a informacja o ataku wyciekłaby do mediów.
Źródło: Oskar Górzyński, Korespondent PAP w Waszyngtonie

1 dzień temu
9






English (US) ·
Polish (PL) ·