Czarny humor? Proszę o więcej!

2 tygodni temu 9
ZIZOO.PL

Główna bohaterka na początku powieści sprawia wrażenie rozmemłanej niedojdy. Uzależniona od pieniędzy męża – Wieśka – i alkoholu, niemająca żadnego celu w życiu Małgośka snuje się po domu w wyciągniętym dresie, spożywa na śniadanie lody i wino (tak, o siódmej rano) tudzież rozmawia ze zmywarką oraz robotem sprzątającym.

Wkrótce Małgorzata dostaje telefon z informacją, że jej mąż został porwany. Nie traktuje tego poważnie, nawet gdy dostaje makabryczne przesyłki z odciętymi częściami ciała. Nie zgłasza również, wbrew zdrowemu rozsądkowi, zdarzenia na policję...

Szczerze mówiąc, cała ta historia absolutnie nie wydaje mi się prawdopodobna, ale akurat w tym wypadku zupełnie mi to nie przeszkadza. „Jedną nogą w grobie” to literatura czysto rozrywkowa i to zadanie spełnia doskonale. Bohaterowie są zróżnicowani, nie brakuje ciekawych wątków, akcja sprawnie posuwa się do przodu, niektóre dialogi są rozbrajające, a autorka powolutku odkrywa przed czytelnikami kolejne szczegóły, by na koniec to i owo wyjaśnić, dopowiedzieć oraz zaskoczyć. Nie wszystko wszakże jest takie, jak mogłoby się wydawać…

Czy można coś omawianej powieści zarzucić? Przyczepić bym się mogła jedynie do dwóch drobiazgów. Po pierwsze, nie jestem za tym, aby w literaturze promować wypaczone formy typu „zaopiekowany”. Po drugie, w pewnym momencie [s. 145] z Anki zrobiła się Hanka. Nie mamy żadnej informacji, że postać ta jest familiarnie w ten sposób nazywana, z kolei inna bohaterka – epizodyczna – nosi imię Hanna, więc jest to dezorientujące.

Muszę ponadto uprzedzić, że niektóre fragmenty utworu są dość drastyczne, jednak panujący tu ogólnie humor i lekkość pióra Olgi Rudnickiej sprawiają, że nie jest to krwawy thriller, a książkę czyta się z przyjemnością. Myślę, że gdy kiedyś ogarnie mnie chandra, wrócę do tej lektury, aby poprawić sobie nastrój. Sprawdźcie i wy, czy książki tej autorki staną się dla was lekiem na nudę i smutki!

Aleksandra Dolęga-Mazur

Przeczytaj źródło