Kiedy słyszysz, że ktoś pędził sportowym Maserati prawie 230 km/h na trasie S7, myślisz sobie jedno: "dobrze, że go złapali, dostanie mocno po kieszeni". I faktycznie, drogówka stanęła na wysokości zadania, wystawiając maksymalny mandat za prędkość w wysokości 5000 zł. Sprawa zamknięta? Bynajmniej. Okazuje się, że w polskich realiach czasem wystarczy... brzydkie pismo policjanta, żeby wymigać się od kary. Cisnął 230 km/h na S7, ale mandatu nie zapłaci. Powód jest kuriozalny
Kiedy słyszysz, że ktoś pędził sportowym Maserati prawie 230 km/h na trasie S7, myślisz sobie jedno: "dobrze, że go złapali, dostanie mocno po kieszeni". I faktycznie, drogówka stanęła na wysokości zadania, wystawiając maksymalny mandat za prędkość w wysokości 5000 zł. Sprawa zamknięta? Bynajmniej. Okazuje się, że w polskich realiach czasem wystarczy... brzydkie pismo policjanta, żeby wymigać się od kary. 
4 dni temu
2





English (US) ·
Polish (PL) ·