Choroba zabrała mu najbliższych. Historia Bedoesa porusza do głębi

3 dni temu 5
ZIZOO.PL

Za pseudonimem Bedoes kryje się nie tylko jeden z najpopularniejszych raperów młodego pokolenia, ale też chłopak, który bardzo wcześnie musiał zmierzyć się z dorosłością. W jego tekstach często pojawiają się osobiste wątki – nieprzypadkowo. To właśnie doświadczenia rodzinne ukształtowały jego charakter, wrażliwość i sposób patrzenia na świat.

Bedoes stał się jednym z najważniejszych głosów pokolenia. W "dissie na raka" zawarł swoją historię

Bedoes, czyli Borys Przybylski, to jeden z najważniejszych głosów młodego pokolenia w polskim rapie. Od początku kariery buduje swoją pozycję na autentyczności – nie boi się mówić o emocjach, stracie i trudnych doświadczeniach. Jego muzyka często jest zapisem tego, co przeżył naprawdę, bez upiększeń i filtrów.

W jednym z najbardziej poruszających momentów swojej twórczości, w dissie skierowanym do choroby, która dotknęła jego rodzinę, rapuje: "zabrałeś mi tatę, potem zabrałeś mi dziadka / chciałeś zabrać mamę ale nie da się wariatka".

Do utworu "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)" zaprosił 11-letnią Maję Mecan, która od najmłodszych lat również zmaga się z nowotworem.

Bedoes wychowywał się bez ojca. Tak mówił o niezwykłej więzi z mamą 

Historia Bedoesa nie jest typową opowieścią o dorastaniu. Jak sam przyznaje, wychował się bez ojca – w domu, w którym najważniejszą rolę odgrywały kobiety. To właśnie mama i babcia stworzyły dla niego przestrzeń pełną miłości, ale też zasad i wartości.

Relacja Bedoesa z mamą to jeden z najważniejszych filarów jego życia. Raper w rozmowie z Anną Konieczyńską mówił wprost: "Moja mama była dla mnie trochę jak siostra i najlepsza przyjaciółka. Babcię w jakimś sensie traktowałem jak mamę – taką starszą, bardziej dojrzałą. Nie chciałem jej stresować, a mamie mówiłem wszystko. Wypracowaliśmy sobie schemat – ona mi zawsze ufała. Wiedziała, że powiem jej o wszystkim, nawet o tych najgorszych doświadczeniach." Ich więź opierała się na szczerości i otwartości, co pozwoliło mu przejść przez trudne momenty dorastania bez budowania dystansu czy tajemnic.

Bedoes, 09.04.2026. Warszawa.

Jego mama, mimo trudności, robiła wszystko, by zapewnić mu stabilność. Wyjechała do pracy do Anglii, by utrzymać rodzinę, a on obserwował jej poświęcenie i determinację. "Mama zawsze dawała mi wszystko i robiła wszystko, co w jej mocy, aby wychować mnie na dobrego człowieka" – wspominał. To doświadczenie nauczyło go empatii i potrzeby odwzajemniania dobra.

Mimo silnego zaplecza emocjonalnego, brak ojca pozostawił w jego życiu wyraźny ślad. Bedoes mówił o tym szczerze: "Często odczuwam brak taty, nawet w prostych, codziennych sytuacjach – czegoś nie wiem, o coś chciałbym go spytać i nie mogę”.

To poczucie braku sprawiło, że – jak przyznaje – podświadomie szukał wzorców w innych mężczyznach. "Cały czas szukałem podświadomie ojca. Zdarzało mi się tak traktować starszych kolegów". Jednocześnie to właśnie ta sytuacja zmusiła go do szybszego dojrzewania i wzięcia odpowiedzialności za siebie oraz swoje decyzje.

Dziadek zastąpił mu ojca. Bedoes pożegnał go dwa lata temu

W życiu Bedoesa szczególne miejsce zajmował dziadek Leszek. To on w dużej mierze wypełnił pustkę po nieobecnym ojcu i stał się dla rapera jedną z najważniejszych postaci.

W 2024 roku artysta pożegnał dziadka w niezwykle poruszającym wpisie. Napisał: "Dzisiaj odszedł mój Dziadek Leszek. Osoba, bez której nigdy nie byłbym tu, gdzie jestem - dosłownie i w przenośni, bo wielokrotnie to Dziadek zawoził mnie na moje pierwsze klipy, koncerty i wierzył we mnie jak nikt. O pierwszym milionie wyświetleń dowiedziałem się od niego, cały czas pisał tylko z gratulacjami, a o wyróżnieniach wiedział wcześniej, niż ja sam. Nie chodzi o te wyświetlenia czy wyróżnienia, ale o to, że to dla mnie zawsze był zaszczyt być dumą dla człowieka, którego tak podziwiam. Człowieka, który służył w wojsku, nigdy się nie wywyższał, potrafił rozbawić do łez, przytulić, pocieszyć, ale też nigdy nie pozwolił skrzywdzić swojej rodziny i był człowiekiem swojego słowa, który większość swojego życia spędził na dbaniu o bliskich. Odszedł w Dzień Dziadka, bo był Dziadkiem w pełnym tego słowa znaczeniu, ale był również moim tatą, bratem i przyjacielem. Bardzo dziękuję lekarzom, pielęgniarzom i pielęgniarkom, którzy w ostatnich dniach zajmowali się moim Dziadkiem i każdemu, kto w ostatnich dniach odezwał się by pomóc. Bardzo dziękuję."

W tych kilku zdaniach zawiera się cała jego historia – opowieść o stracie, ale też o miłości, która mimo wszystko pozostaje. I to właśnie ona, jak widać, jest najważniejszym fundamentem zarówno jego życia, jak i twórczości.

Borys Piotr Przybylski - Bedoes, Warszawa, 15.02.2024.
Przeczytaj źródło