Ceny węgla dosłownie szaleją. Polaków wkrótce nie będzie stać na opał

1 tydzień temu 8
ZIZOO.PL

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza: ceny węgla w styczniu 2026 roku nie są wyższe niż rok czy dwa lata temu. W wielu składach opału tona kosztuje nawet mniej niż w 2024 r. A mimo to coraz więcej gospodarstw domowych ma poczucie, że ogrzewanie węglem przestaje się opłacać. Powód nie leży wyłącznie w cennikach, ale w przepisach, dostępności i kosztach „okołowęglowych”, o których rzadko mówi się wprost. Jak pokazuje analiza rynku i obowiązujących regulacji, węgiel w 2026 r. nie drożeje na papierze, ale drożeje w praktyce – zwłaszcza dla osób, które muszą dostosować się do nowych wymogów.

  • Czy w 2026 roku węgiel rzeczywiście jest droższy niż wcześniej?
  • Dlaczego wiele osób płaci za ogrzewanie więcej mimo stabilnych cen?
  • Kto może palić węglem, a kto traci taką możliwość?

Ceny węgla w 2026: stabilnie, a nawet taniej niż w 2024

Jeśli spojrzeć wyłącznie na cenniki składów opału, obraz jest dość zaskakujący. W styczniu 2026 roku tona węgla orzech, kostki czy groszku kosztuje najczęściej od około 1150 do 1500 zł. To poziom zbliżony do 2025 r., a w wielu przypadkach niższy niż w 2024, kiedy średnie ceny detaliczne przekraczały 1700 zł za tonę. Rynek po szoku energetycznym z lat wcześniejszych wyraźnie się uspokoił. Podaż jest większa, import stabilniejszy, a popyt – mniejszy, bo część gospodarstw przeszła na inne źródła ogrzewania. Z czysto cenowego punktu widzenia trudno więc mówić o drożyźnie porównywalnej z tą sprzed dwóch–trzech lat.

Problem w tym, że cena tony węgla to dziś tylko część całego rachunku, jaki ponosi właściciel domu.

Ceny węgla dosłownie szaleją. Polaków wkrótce nie będzie stać na opał Porównanie cen węgla fot. materiały własne

Dlaczego w praktyce ogrzewanie węglem kosztuje więcej?

Choć sam węgiel nie zdrożał, wzrosły koszty, które decydują o tym, czy w ogóle można z niego legalnie korzystać. W 2026 roku w całej Polsce obowiązuje zakaz używania tzw. kopciuchów, a w wielu województwach także kotłów niespełniających określonych norm emisyjnych.

Dla tysięcy gospodarstw oznacza to konieczność wymiany pieca – wydatek liczony nie w setkach, ale w tysiącach złotych. Nawet jeśli sam opał jest tańszy, koszt dostosowania instalacji sprawia, że ogrzewanie węglem przestaje być „tanie”.

Do tego dochodzą rosnące koszty transportu. W wielu regionach ubyło składów opału, a węgiel z dowozem potrafi być droższy o 200–400 zł na tonie niż cena „z ogłoszenia”. To kolejny element, który realnie podnosi wydatki.

Nie każdy w 2026 roku może palić węglem

W 2026 roku węgiel nie jest w Polsce całkowicie zakazany, ale jego używanie jest silnie ograniczone. Kluczowe znaczenie mają uchwały antysmogowe poszczególnych województw. W dużych miastach i regionach o ostrych regulacjach – jak Kraków czy część Mazowsza – węgiel został praktycznie wyeliminowany z ogrzewania domów.

Nawet tam, gdzie nadal wolno palić węglem, obowiązują rygorystyczne warunki. Zakazane są muły, flotokoncentraty i paliwa niskiej jakości. Dopuszczone pozostają droższe sortymenty oraz nowoczesne kotły spełniające normy 5. klasy lub Ecodesign.

To oznacza, że najtańsze formy ogrzewania węglem po prostu zniknęły – nie dlatego, że zdrożały, ale dlatego, że stały się nielegalne.

Węgiel nie drożeje na papierze, ale drożeje w realnym życiu

Podsumowanie jest jednoznaczne: w 2026 roku węgiel nie jest droższy w cennikach niż rok czy dwa lata temu, ale dla wielu gospodarstw domowych ogrzewanie nim kosztuje więcej niż kiedykolwiek. Powodem są regulacje, wymogi techniczne, transport i ograniczona dostępność. Dla części rodzin węgiel wciąż pozostaje opcją, ale już nie tą „najtańszą i bezproblemową”. Coraz częściej staje się rozwiązaniem przejściowym albo wymuszonym – a nie świadomym wyborem ekonomicznym.

Źródło: Biznes Info, GUS, PGG, Ministerstwo Klimatu i Środowiska

Przeczytaj źródło