Byli ministrowie sprawiedliwości oceniają Żurka. "Nie widzę sukcesów", "Jest jak saper"

1 godzine temu 5
ZIZOO.PL
Gdy w lipcu 2025 roku został ministrem sprawiedliwości, wielu Polaków miało wobec niego ogromne oczekiwania. Waldemar Żurek miał szybko rozliczać poprzednią władzę, uzdrowić sądownictwo, miały być spektakularne efekty. Dziś niektórzy są rozczarowani, ale inni mocno stają w jego obronie. Zapytaliśmy więc, jak działania Waldemara Żurka oceniają jego poprzednicy w resorcie sprawiedliwości. Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w latach 2007-2009 uważa, że na miarę możliwości prawnych, jakie ma, Waldemar Żurek radzi sobie bardzo dobrze. – Niestety, nie da się wszystkiego przeprowadzić bez zmiany ustaw, a pan prezydent skutecznie blokuje wszelkie zmiany. Określiłbym ministra Żurka jako sapera. On podjął się saperskiej pracy, bo łatwo jest tutaj na jakiejś minie wylecieć w powietrze – mówi w rozmowie z naTemat. Barbara Piwnik, minister sprawiedliwości i prokurator generalny w latach 2001-2002, gorzko stwierdza jednak, że "nie nastąpiło nic, co by rzeczywiście mogło poprawiać sytuację w wymiarze sprawiedliwości". – Nie znajduję niczego, co mogłoby sprawiać, że samopoczucie obywatela zdającego sobie sprawę z wagi tego, czym jest wymiar sprawiedliwości, może być lepsze – ocenia w rozmowie z naTemat. Jak byli ministrowie oceniają działania Waldemara Żurka i wymiar sprawiedliwości, odkąd został ministrem? Co myślą o procesie rozliczeń? I które posunięcia Żurka uważają za najlepsze? – Przede wszystkim usunięcie rzeczników dyscyplinarnych, którzy tendencyjnie prowadzili postępowania – odpowiada Zbigniew Ćwiąkalski. A najgorsze?  – Nie widzę takiego, o którym można powiedzieć, że jest najgorszym rozwiązaniem. Oczywiście, każdy chciałby więcej. Ale to wszystko jest niesłychanie trudne. Sam nieraz zastanawiam się nad tym, czy gdybym był ministrem, byłbym w stanie zrobić coś więcej. Pewnie nie. Oczekiwania są większe, ale bez zmiany ustaw, niestety, nie da się osiągnąć tego, co powinno się zrobić – ocenia. Szybkie początki Waldemara Żurka w Ministerstwie Sprawiedliwości Przypomnijmy. 24 lipca 2025 roku Waldemar Żurek zastąpił na stanowisku ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Dwa tygodnie później urząd prezydenta objął Karol Nawrocki. Już na pierwszej konferencji prasowej Żurek ogłosił, że odwołał ze stanowisk prezesów i wiceprezesów sądów 46 osób w całym kraju. Potem, że powołał zespół prokuratorów do spraw działania neosędziów w SN i NSA. Odwołany został ostatni rzecznik dyscyplinarny z czasów ministra Zbigniewa Ziobry. Żurek przedstawił też projekt tzw. ustawy praworządnościowej, która ma kompleksowo uregulować m.in. skutki działania neoKRS. Zaczęło się szybko, widać było zmianę po ministrze Bodnarze. Zapowiadał też plany, które mają zreformować polski wymiar sprawiedliwości. Zaczął też rozliczenia PiS. Ostatnio złożył wniosek o uchylenie immunitetu posłowi PiS Michałowi Wosiowi, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości. Skierował też do marszałka Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Antoniemu Macierewiczowi. Jego wojna ze Zbigniewem Ziobrą nadaje się na książkę. W listopadzie 2025 roku sondaż IBRIS dla "Rzeczpospolitej" wykazał, że tylko 32,4 proc. Polaków dobrze oceniło jego działania ws. rozliczeń. Wielu chciałoby szybciej i z widocznymi efektami. Zbigniew Ćwiąkalski o rozliczeniach PiS przez ministra Żurka – Jeżeli ktoś zajmuje się prawem karnym, to wie, że tutaj nic nie ma z dnia na dzień. Nawet jeżeli toczą się jakieś postępowania karne, to trzeba przesłuchać świadków. Nieraz tych świadków jest 20, a nieraz 200, a czasami jeszcze więcej. W związku z tym na tyle, na ile się da te rozliczenia prowadzić, to one wyraźnie przyspieszyły – ocenia Zbigniew Ćwiąkalski. Tyle że przeciętny Kowalski, który chciałby widzieć efekty, raczej tego nie widzi. – Ja każdemu mówię, te postępowania muszą trwać. Można się spierać o to, czy mogą trwać miesiąc, czy dwa miesiące krócej, ale jeżeli chce się być skutecznym i akt oskarżenia ma się obronić przed sądem, to muszą być porządnie przygotowane, a nie na wariackich papierach. W tej chwili sporo jest postępowań, które zbliżają się do końca. One po części były zapoczątkowane jeszcze za ministra Bodnara – mówi były minister. Które postępowania ma na myśli? – Na przykład sprawa Orlenu, gdzie są już zawiadomienia do prokuratury. Postępowania ws. PZU. Niewątpliwie do końca zbliżają się postępowania przeciwko Zbigniewowi Ziobrze i Marcinowi Romanowskiemu. Zarzuty są już postawione. To, że nie można ich bezpośrednio przedstawić samym zainteresowanym, to już jest zupełnie inna sprawa – wymienia. Tylko że Ziobro i Romanowski uciekli przed tymi zarzutami na Węgry.  Co powiedziałby tym, którzy chcieli bardzo szybkich rozliczeń i oczekiwali błyskawicznych efektów, a dzisiaj są rozczarowani, bo jeszcze ich nie widzą? – Zgadza się, że chcieliby szybkich efektów. Ale pytanie, czy chcemy być państwem praworządnym i postępowania mają być prowadzone zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego, Kodeksu Karnego i Konstytucją? Czy chcemy partyzantki i stawiać zarzuty, zatrzymywać i osądzać bez odpowiedniej dokumentacji? Ci ludzie muszą pamiętać, że jeżeli tak postąpimy, to za chwilę może to dotyczyć ich czy ich znajomych – odpowiada były minister sprawiedliwości. Uważa, że Waldemar Żurek obrał jedyną możliwą drogę w tych warunkach.  Jednak rozliczenia to nie wszystko. Polacy patrzą też na sprawy w sądach, na działanie wymiaru sprawiedliwości, na to, czy jest sprawniej, czy nie, czy czuć różnicę wobec tego, co było wcześniej. Barbara Piwinik: Tego każdy obywatel ma prawo oczekiwać Barbara Piwnik uważa, że "nie nastąpiło nic, co by rzeczywiście mogło poprawiać sytuację w wymiarze sprawiedliwości". – Nie wystarczą puste hasła, tylko te działania, które mają bądź nie mają umocowania w prawie i będą świadczyć o tym, jak wypełniamy służbę wobec obywateli i państwa – mówi w rozmowie z naTemat. Według niej łatwo znaleźć przykład na to, "jak pogłębia się niedobra sytuacja". – Trudno znaleźć coś, co byłoby przeciwwagą i co można zaliczyć nie tylko jako sukces urzędującego ministra, ale przede wszystkim jako takie działanie, które w pełni uwzględniałoby wyłącznie interesy obywatela, poprzez sprawnie funkcjonujący wymiar sprawiedliwości – tłumaczy i nawiązuje m.in. do propozycji dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa. Przypomnijmy. Nowelizacja ustawy o KRS, która – jak mówił o niej Żurek, miała "likwidować pewien chaos, który panuje w wymiarze sprawiedliwości" – została zawetowana przez prezydenta. Ćwiąkalski: Widać pewną zapaść w systemie. Nie jest to wina ministra Żurka Zbigniew Ćwiąkalski wystawiłby ministrowi Żurkowi ocenę 4+.  – Uważam, że na tyle, na ile cokolwiek może zrobić, to robi nawet więcej, gdyż stara się podejmować decyzje na granicy prawa, ale jeszcze w ramach obowiązujących przepisów – mówi Zbigniew Ćwiąkalski. Wskazuje na przykład kwestię wyboru Krajowej Rady Sądownictwa.  – Minister Żurek właśnie ogłosił wybory wśród sędziów. Niewątpliwie gdyby kierował się tylko rozwiązaniami, które do tej pory obowiązują, to powinien cierpliwie czekać, że politycy wybiorą mu kandydatów. On uznał, że środowisko powinno ich wybrać. I słusznie, ja też tak uważam, bo konstytucja określa wyraźnie, ilu kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa wybiera Senat i ilu wybiera Sejm. Ustawa O KRS, która została uchwalona i pozwalała wybierać Sejmowi wszystkich sędziów, jest dla mnie ewidentnie niezgodna z Konstytucją – mówi.  Czego zabrakło do lepszej oceny? – Być może niektóre postępowania można by przyspieszyć. Mówię to z pewną rezerwą. Musiałbym bliżej poznać te postępowania i ich przebieg – zastrzega.  Wymiar sprawiedliwości pod rządami Żurka Zbigniew Ćwiąkalski również ocenia na 4+. – Ale niewątpliwie, jeżeli chodzi o sam system sprawiedliwości, to widać pewną zapaść. Jestem czynnym adwokatem. Znam postępowania przygotowawcze, które się toczą, a jeszcze nie ma aktów oskarżenia. Chodzi mi szczególnie o Białystok i tamtejszą prokuraturę. To jest skandaliczne, że postępowanie przygotowawcze toczy się 9 lat. I ktoś w tym czasie jest podejrzany, potem przez kolejne 5-6 lat będzie oskarżony. W ten sposób wyjmie mu się 20 lat z życiorysu, zanim ewentualnie zostanie skazany czy uniewinniony. Dla mnie takie sytuacje są nieakceptowalne – mówi. Podkreśla: – Ale to akurat nie jest wina ministra Żurka. To jest kwestia systemowa. Kto lepszym ministrem: Waldemar Żurek czy Adam Bodnar? Minister Waldemar Żurek niedawno zwrócił na siebie uwagę w jeszcze w jednej kwestii. I wielu z tego powodu podpadł. Chodzi o słynny wywiad Żurka, kiedy minister złamał przepisy za kierownicą, nie ustąpił pierwszeństwa pieszej na przejściu i później dostał mandat. – Widziałam to. Najbardziej w tym obrazie poruszył mnie ton głosu, spojrzenie za siebie i stwierdzenie o tym, że ta pani była jeszcze daleko – mówi była minister Barbara Piwnik. I nie ukrywa, że widziała "parę innych zdjęć z udziałem ministra". – Skwitowałabym to, że minister powinien każdą chwilę poświęcać obowiązkom, które każdego dnia ma wypełniać, pełniąc służbę wobec obywateli i państwa, a nie uczestniczyć w działaniach, które niczemu dobremu nie służą – stwierdziła. Kto według niej jest lepszym ministrem – Adam Bodnar czy Waldemar Żurek? Barbara Piwnik na to pytanie nie odpowiedziała wprost.  – Po czynach ich poznacie i mogą to państwo ocenić jako odpowiedź wykrętną. Pan minister Bodnar zakończył swoją służbę, a pan minister Żurek ciągle ma przed sobą jakiś czas na działanie. Może nas zaskoczy, przyjdzie refleksja i czas, który pozwoli ochłonąć po pierwszych emocjach związanych z powołaniem na stanowisko ministra. Nie oceniajmy zanim ta służba nie dobiegła końca – powiedziała.
Przeczytaj źródło