Bogdan Borusewicz, współorganizator strajku w stoczni, współautor postulatów strajkowych, obecnie senator KO, zwrócił się podczas obchodów w Gdańsku do Karola Nawrockiego. - Zwracam się, panie prezydencie Nawrocki, niech pan usunie te bariery. One są niepotrzebne. My się porozumiemy - powiedział.

45. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych
W niedzielę (31 sierpnia) po raz kolejny symbolicznie otworzona została Brama numer 2. Stoczni Gdańskiej. W obchodach 45. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania Solidarności wzięli udział bohaterowie tamtych wydarzeń, między innymi Bogdan Borusewicz, współorganizator strajku w stoczni, współautor postulatów strajkowych, obecnie senator KO. W swoim wystąpieniu poruszył temat barierek oddzielających teren Europejskiego Centrum Solidarności.
Bogdan Borusewicz zwrócił się do Nawrockiego
- Pozdrawiam wszystkich, którzy jesteście na tym placu. Także tych, którzy stoją w innym miejscu. Byliśmy razem i marzy mi się taka sytuacja, żeby w następnym roku ta uroczystość była wspólna. Co roku marzę o tym, żeby następna uroczystość była wspólna. Możliwe, że to się nie zdarzy. Ale według mnie to jest marzenie tej wspólnoty, którą przeżywaliśmy w 80. roku - powiedział Borusewicz. - Dlatego zwracam się, panie prezydencie Nawrocki, niech pan usunie te bariery. One są niepotrzebne. My się porozumiemy. Po co one odgradzają jednych od drugich - kontynuował.
Zobacz wideo Wyborne wybory lat 90. [CTB odc. 54]
Borusewicz odniósł się do tematu wojny w Ukrainie
- Byliśmy razem jeszcze niedawno i to była solidarność, ta piękna, bezinteresowna. Kiedy otworzyliśmy nasze domy i mieszkania na nieszczęsnych Ukraińców, którzy uciekali przed straszną wojną. Ta wojna nadal trwa. I protestuję przeciwko zamykaniu Polski przed tymi nieszczęśnikami. Oni uciekają przed bombardowaniem, artylerią. Oni też walczą za nas. Walczą w naszym interesie, bo w naszym interesie jest, żeby ta wojna nie przyszła na terytorium Polski - powiedział.
Uroczystości w Gdańsku. "To był odruch serca"
- Ten odruch serca po napadzie Rosji na Ukrainę, kiedy półtora miliona Ukraińców przyjechało tutaj i otworzyliśmy domy, mieszkania, to był odruch serca. To była ta solidarność. Taka jak w 80. roku. Jak w stanie wojennym. Więc cieszę się, że tylu ludzi jest tutaj. To oznacza, że wszyscy, którzy są tutaj, pamiętają o tym zrywie, tym pięknym okresie. Próbujmy w naszym życiu osobistym i politycznym dojść do tego poziomu. Ja wiem, że to może jest niemożliwe, żeby tak Polak był dobrze nastawiony do innego Polaka, ale próbujmy. Więc dziękuję, że jesteście tu razem. To mnie i innych ludzi z tego okresu napawa nadzieją i siłą na dalsze funkcjonowanie. I to nie jest tak, że wolność i demokracja, które zdobyliśmy, jest nam dana raz na zawsze. Musimy ją bronić, ochraniać. Musimy także pamiętać i mówić to młodym pokoleniom, jak było, oni tego nie pamiętają, więc są skłonni do różnych odruchów. Ale to nasza odpowiedzialność, żeby oni brali z tego sierpnia przykład, a nie, że ktoś im coś powiedział, rzucił kamieniem, rzucił wyzwisko. Rzucił coś, czego się nie godzi. To jest nasz obowiązek i zobowiązanie w stosunku do młodych ludzi - powiedział.
Borusewicz o zdewastowaniu bramy Stoczni Gdańskiej
- Ja wiem, że tu się wydarzył pewien incydent przedwczoraj. Grupa młodych chciała zaistnieć. Nie powinniśmy karać, powinniśmy im wytłumaczyć, że to nie jest miejsce do tego typu demonstracji, żeby takie rzeczy robić (...). Bo z agresji do rzeczy może zrodzić się także agresja do innego człowieka - odniósł się także do dewastacji bramy stoczni. Do czynu przyznała się grupa Ostatnie Pokolenie. Za zniszczenie zabytku grozi do ośmiu lat więzienia, za uszkodzenie mienia - do pięciu lat, a za pomocnictwo w popełnieniu przestępstwa - do trzech lat pozbawienia wolności.
Karol Nawrocki uderzył w Lecha Wałęsę
Tymczasem podczas uroczystego posiedzenia Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarności" Karol Nawrocki uderzył w Lecha Wałęsę. - Był przewodniczącym "Solidarności". Ale nikt nie zabroni nam opisywać rzetelnie i mówić prawdę, kim był Lech Wałęsa i za to dziękuję Sławomirowi Cenckiewiczowi - powiedział. Cenckiewicz w 2008 roku w książce "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" opisał, że w latach 70. był on zarejestrowany jako tajny współpracownik SB pod pseudonimem "Bolek". W maju zakończył się trwający sześć lat proces o ochronę dóbr osobistych, który został wytoczony przeciwko byłemu prezydentowi w związku z jego twierdzeniami, jakoby prof. Cenckiewicz sfałszował dokumenty potwierdzające współpracę Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. W 2013 r. wydana została książka Cenckiewicza pt. "Wałęsa. Człowiek z teczki"