Bociany wróciły do Polski wcześniej niż zwykle. Dla nas to wyraźny sygnał

1 godzine temu 4
ZIZOO.PL
Bociani celebryci Krutek i Rysia już są na miejscu, a za nimi do Polski nadlatują z Afryki kolejne tysiące skrzydlatych symboli wiosny. Choć marzec bywa kapryśny, powrót bocianów to ostateczny dowód, że zima właśnie pakuje walizki. Wiadomość, na którą Polacy czekają z niemałą ekscytacją, stała się faktem. Mimo, że termometry wciąż potrafią płatać figle, na polskim niebie oficjalnie melduje się coraz więcej pierwszych wysłanników wiosny. Jako pierwszy, niczym prawdziwy celebryta, granicę przekroczył słynny bocian Krutek, a tuż za nim w gniazdach zaczęły pojawiać się kolejne ptaki, wywołując euforię wśród obserwatorów przyrody i mieszkańców wsi. Bociani rekordziści na mecie Sezon lęgowy 2026 otworzył Krutek – bocian z Mazurskiego Parku Krajobrazowego, którego losy śledzi cała Polska dzięki nadajnikowi GPS. Ptak wystartował z Egiptu już na początku stycznia, pokonując morderczą trasę m.in. przez Bliski Wschód i Bałkany. Choć po dotarciu na Mazury był skrajnie wycieńczony i musiał trafić pod opiekę weterynarzy, jego wyjątkowo wczesny powrót (23 lutego) stał się symbolem zwycięstwa bocianiej natury nad trudami wędrówki. Z kolei w miejscowości Pasieka koło Kutna radosne nowiny ogłosiła Rysia. Samica zameldowała się w swoim gnieździe na początku marca i od razu zabrała się za wielkie sprzątanie. Teraz, pod okiem kamer transmitujących jej życie 24 godziny na dobę, czeka na partnera – Ryśka. To właśnie takie momenty przykuwają przed ekrany tysiące internautów, dla których bocianie "love story" jest ważniejsze niż niektóre serialowe hity. Dlaczego w tym roku wcześniej? Okazuje się, że większość polskich ptaków zimuje znacznie bliżej, niż dawniej sądziliśmy – zamiast lecieć na południowy kraniec Afryki, zatrzymują się w pasie Sahelu, m.in. w Czadzie, Etiopii czy Sudanie Południowym. Skrócenie trasy o tysiące kilometrów pozwala im na powrót w rekordowym tempie, co w tym roku dodatkowo przyspieszyły anomalie pogodowe w Afryce. Ornitolodzy zauważyli, że ptaki ruszyły na północ znacznie szybciej, uciekając przed nietypową falą chłodów – w wielu regionach Afryki nocne temperatury spadły o 10 stopni poniżej normy. Sytuację pogorszyło przedwczesne nadejście mokrego monsunu, przynoszącego ulewne deszcze i groźbę powodzi, co wymusiło na zwierzętach szybką ewakuację. W drodze do Polski bociany pokonują dziennie nawet 200 kilometrów, lecąc na wysokości do półtora kilometra ze średnią prędkością do 70 km/h. Czy bociany przynoszą dzieci? Według ludowych porzekadeł, bociany powinny meldować się w gniazdach na św. Józefa, czyli 19 marca. W rzeczywistości jednak ptaki rzadko trzymają się kalendarza i masowo lądują w kraju dopiero na przełomie marca i kwietnia. Z tradycyjnym terminem ich powrotu wiąże się jednak kultowa ciekawostka, która przez wieki kształtowała wyobraźnię naszych przodków. Bociany przylatują do Polski dokładnie dziewięć miesięcy po nocy Kupały. To słowiańskie "święto miłości", przypadające na najkrótszą noc w roku, było czasem hucznych zabaw i łączenia się w pary. Fakt, że ptaki wracały akurat wtedy, gdy na świat przychodziły dzieci poczęte podczas czerwcowych obrzędów, sprawił, że to właśnie bocianom przypisano rolę jedynych i oficjalnych dostarczycieli nowych członków rodziny.
Przeczytaj źródło