Białe kłamstwo pojawia się w każdym związku. Mylone z czymś dobrym, może być naprawdę niebezpieczne

7 godziny temu 4
ZIZOO.PL

Everybody lies (ang. Wszyscy kłamią) - to hasło, które dr House nosił na t-shircie w serialu. I choć brzmi prowokacyjnie, trudno udawać, że temat nas nie dotyczy: większości osób przynajmniej raz zdarzyło się powiedzieć coś nie do końca zgodnego z faktami, czasem w imię „świętego spokoju”, a czasem z troski o drugiego człowieka.

Na czym polega białe kłamstwo i dlaczego bywa akceptowane?

Białe kłamstwo to drobna nieprawda, która ma „zadziałać łagodząco”: nie urazić, nie zawstydzić, nie zepsuć komuś dnia. Zwykle dotyczy spraw małych, często wręcz błahych, dlatego łatwo je usprawiedliwić. W relacji partnerskiej przybiera formę grzecznościowych odpowiedzi, omijania trudnych tematów albo delikatnego podkolorowania rzeczywistości, by nie wywołać napięcia. Kłamiemy z różnych powodów i w różnym celu, a intencje często przedstawiamy jako szlachetne. Właśnie temu postanowili przyjrzeć się naukowcy z Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS: dr Katarzyna Cantarero, prof. Katarzyna Byrka i prof. dr hab. Dariusz Doliński. Badali „preferencje wobec prawdy i kłamstwa w sytuacji, w której kłamstwo przynosi korzyści drugiemu człowiekowi”.

Badania nad białym kłamstwem. Co pokazały wyniki?

W eksperymencie wzięło udział 317 kobiet i 127 mężczyzn (ośmiu uczestników nie podało swojej płci) w wieku między 19. do 70. rokiem życia. Badanych poproszono m.in., by wyrazili swoją opinię na temat kiepskiego dania wykonanego przez nieznaną im osobę; wiadomo było jednak, że autor dania pozna ich opinię i że zostanie ona opublikowana w mediach społecznościowych. Uczestnicy badania mieli do wyboru dwie opcje: mogli powiedzieć przykrą prawdę albo wybrać tzw. mniejsze zło, czyli kłamstwo prospołeczne - czytamy na stronie swps.pl. Wyniki nie są jednoznaczne, ale dobrze pokazują mechanizm działania białych kłamstw. 54 proc. osób badanych postawiło na szczerość. Jednocześnie uczestnicy częściej wybierali kłamstwo w sytuacji, gdy mieli przekonanie, że oceniana osoba gorzej znosi porażkę, a do zadania podeszła serio i próbowała wykonać je jak najlepiej. Gdy badani uznawali, że rozmówca jest odporny na stres i niepowodzenia, łatwiej było im przekazać prawdziwą, nawet nieprzyjemną, opinię. Podobnie, kiedy pojawiała się ocena, że autor dania nie włożył w zadanie większego wysiłku, skłonność do „zmiękczania” przekazu spadała. W praktyce oznacza to, że białe kłamstwo uruchamia się często tam, gdzie widzimy czyjąś kruchość.

Jaką rolę pełni białe kłamstwo i co ma chronić?

W opisanej sytuacji białe kłamstwo miało funkcję ochronną wobec osoby postrzeganej jako słabsza. Chodziło o zabezpieczenie jej samooceny - ocenianej jako chwiejna i podatna na wpływy z zewnątrz. Taka motywacja bywa odruchem: chcemy uniknąć czyjegoś smutku, poczucia wstydu czy upokorzenia, zwłaszcza gdy widzimy, że ktoś nie jest silny psychicznie. Białe kłamstwa pojawiają się zwykle bardzo wcześnie. Christian L. Hart, profesor psychologii z Texas Woman's University, opisywał je jako łagodną i społecznie akceptowaną formę mijania się z prawdą. Dziecko słyszy je w rodzinnych opowieściach, w wersjach zdarzeń wygładzonych przez lata, ale też w krótkich odpowiedziach dorosłych, którzy chcą zamknąć temat i wrócić do swoich spraw.

Pozornie takie drobne nieprawdy nie wydają się groźne, bo nie dotyczą wielkich spraw. Jednak badania psychologów wskazują, że dzieci, które często doświadczają białych kłamstw, mogą w przyszłości mieć trudność z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji. W dorosłych, stałych związkach może się to z kolei objawiać tendencją do przesady, wyolbrzymiania albo zwodzenia partnera.

Jak rozpoznać, że białe kłamstwo zaczyna szkodzić relacji?

W małych dawkach białe kłamstwo bywa elementem codziennej „uprzejmości” i nie musi być niebezpieczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy staje się nawykiem i zastępuje normalną rozmowę. Powinna zapalić ci się w głowie czerwona lampka, jeśli zauważasz te sygnały:

  • coraz częstsze unikanie konkretów i odpowiadanie półprawdami;
  • poczucie, że w związku „nie można” mówić o trudnych emocjach;
  • narastająca nieufność (nawet bez twardych dowodów);
  • przekonanie, że trzeba chronić partnera przed prawie każdą niewygodą.

Co można zrobić zamiast stosowania białego kłamstwa?

Jeśli intencją jest troska, nie zawsze trzeba wybierać między brutalną szczerością a kłamstwem. Czasem wystarczy inaczej ułożyć komunikat. Pomaga prosty schemat rozmowy:

  1. Opisz fakt bez ocen (co widzisz/słyszysz).
  2. Dodaj swój odbiór (jak się z tym czujesz).
  3. Powiedz, czego potrzebujesz (np. jasności, czasu, wyjaśnienia).
  4. Zaproponuj rozwiązanie lub pytanie otwierające.

Takie podejście pozwala dbać o wrażliwość drugiej osoby bez budowania relacji na „bezpiecznych” mini-kłamstwach. Jeśli białe kłamstwo nie jest nadużywane, zwykle nie dzieje się nic alarmującego - ale gdy staje się stałym sposobem radzenia sobie z emocjami, potrafi po cichu niszczyć zaufanie.

Przeczytaj źródło