Audi żegna 5 cylindrów z przytupem. Powstanie tylko 750 takich aut

10 godziny temu 4
ZIZOO.PL
To nie jest kolejny nudny lifting, o którym zapomnicie po tygodniu. Audi właśnie odpaliło petardę, która sprawia, że serce każdego fana spalinowej motoryzacji bije w rytmie 1-2-4-5-3. Dokładnie tak, jak pracują cylindry w tej maszynie. Mowa o Audi RS 3 competition limited, i powiem wam szczerze: to może być jedna z ostatnich takich okazji, by poczuć prawdziwy, mechaniczny "vibe" w świecie zdominowanym przez ciszę i prąd. W 2026 roku silnik pięciocylindrowy to gatunek na wyginięciu. Audi świętuje jednak 50-lecie tej legendarnej konstrukcji w najlepszy możliwy sposób. Pod maską RS 3 competition limited pracuje jednostka 2.5 TFSI, która generuje 400 KM i 500 Nm momentu obrotowego. To zarazem ukoronowanie i pożegnanie tej jednostki, która przegrywa "walkę" z limitami emisji spalin. Ale liczby to nie wszystko. Tu chodzi o emocje. Dzięki mniejszej izolacji grodzi silnika oraz sportowemu układowi wydechowemu RS z w pełni zmienną regulacją klap każde muśnięcie gazu ma sprawić, że do kabiny będzie wpadał ten charakterystyczny, gardłowy dźwięk, którego nie da się pomylić z niczym innym. Poza dźwiękiem jest jeszcze performance. A ten powala. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 3,8 sekundy, a wskazówka kończy bieg dopiero przy 290 km/h. Na torze i na drodze Audi nie ograniczyło się tylko do doklejenia kilku znaczków. Ta limitowana edycja (powstanie tylko 750 egzemplarzy - 585 sportbacków i 165 sedanów) dostała coś, co ucieszy każdego purystę, czyli zawieszenie gwintowane. Możecie sami regulować dobicie i odbicie amortyzatorów (narzędzia są w zestawie!), co sprawia, że auto można idealnie ustawić pod asfalt toru Silesia albo pod dziurawe drogi na Mazurach. Do tego sztywniejszy tylny stabilizator i system torque splitter, które mają zrobić różnicę. Z kolei nad bezpieczeństwem czuwają standardowe w tej wersji hamulce ceramiczne z czerwonymi zaciskami. To nie są gadżety, to sprzęt, który nie poddaje się nawet po kilku ostrych okrążeniach. Włókno węglowe, złoto i hołd dla legendy RS2 Avant Wizualnie mamy tu mnóstwo matu i karbonu, bo od splittera, przez obudowy lusterek, aż po dyfuzor. Ale największe wrażenie robią 19-calowe felgi w kolorze złoty Neodym. Jeśli wybierzecie lakier zielony Malachit (mój faworyt, nawiązujący do Audi Sport quattro), będziecie wyglądać jak milion dolarów. W środku czeka mały powrót do przeszłości. Audi Virtual Cockpit Plus ma cyfrowe tarcze z białym tłem. To bezpośredni ukłon w stronę Audi RS2 Avant z 1994 roku. Do tego kubełkowe fotele RS obite mikrofibrą Dinamica i pasy bezpieczeństwa w kolorze "biały Ginger". Każdy egzemplarz ma swój numer seryjny na konsoli środkowej. Niby drobiazg, ale miło wiedzieć, że siedzi się w jednym z siedmiuset pięćdziesięciu aut na świecie. Ile kosztuje Audi RS 3 competition? Dostawy ruszają w połowie 2026 roku. Do wyboru mamy, jak wspomniałem, dwie wersje nadwozia: Sportback oraz Limousine. Wyposażenie jest "wszystkomające", czyli od nagłośnienia Sonos, przez matrycowe reflektory LED (które przy powitaniu wyświetlają sekwencję zapłonu silnika!), aż po trzystrefową klimatyzację. W Niemczech ceny tego auta startują od 100 680 euro, czyli w przeliczeniu na złotówki ponad 427 tys. zł. Czy to auto ma sens? Racjonalnie pewnie nie, bo zwykłe RS 3 też jest szybkie. Ale RS 3 competition limited to inwestycja w historię i emocje, których za chwilę już nie będzie można kupić w salonie. To list miłosny do benzyny, napisany z wielką pasją przez inżynierów z Ingolstadt.
Przeczytaj źródło