Andrzej Poczobut w pierwszym wystąpieniu. Wymienił Tuska, Dudę, Nawrockiego i Morawieckiego

58 minut temu 6
ZIZOO.PL
3 maja 2026 roku Andrzej Poczobut odebrał najważniejsze polskie odznaczenie – Order Orła Białego. Wydarzenie było okazją do pierwszego publicznego wystąpienia ze strony dziennikarza więzionego przez ostatnie lata na Białorusi. W trakcie przemówienia Andrzej Poczobut zwrócił uwagę na problemy polskiej mniejszości w kraju rządzonym przez Łukaszenkę, podziękował politykom z różnych opcji za wysiłki na rzecz jego uwolnienia i ze skromnością odniósł się do otrzymanych honorów. – Odbierając tak wysokie odznaczenie państwowe, czuję się wręcz onieśmielony – tak Andrzej Poczobut rozpoczął pierwsze publiczne przemówienie po uwolnieniu z białoruskiego więzienia. – Chodzi o to, że nie czuję się bohaterem, dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze Armii Krajowej – wyjaśnił dziennikarz, by później doprecyzować: – Tylko po prostu zwykłym człowiekiem jestem, który, żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle. Andrzej Poczobut wymienił żołnierzy AK, których w szczególności ma na myśli: majora Macieja Kalenkiewicza, ps. "Kotwicz", majora Jana Piwnika, ps. "Ponury", majora Zygmunta Szendzielarza, ps. "Łupaszka", podporucznika Anatola Radziwonika, ps. "Olech" i podporucznika Mieczysława Niedzielskiego, pseudonim "Niema". Andrzej Poczobut nie ustaje w walce na rzecz prześladowanej mniejszości polskiej – Odbieram to odznaczenie jako symboliczne uhonorowanie działalności wszystkich członków Związku Polaków na Białorusi – zapowiedział Andrzej Poczobut w swoim przemówieniu. Po zarysowaniu kontekstu historycznego konfliktu stowarzyszenia z władzami Białorusi zwrócił też uwagę na szykany ze strony dyktatury pod rządami Aleksandra Łukaszenki. – Ta działalność jest prowadzona w warunkach represji. Od 2005 roku członkowie Związku Polaków są poddawani szykanom i są represjonowani – stwierdził. – Ja chcę bardzo mocno zaznaczyć, że ludzie są prześladowani nie za działalność polityczną. Ludzie są prześladowani za to, że chcą, żeby ich dzieci uczyły się w języku polskim, żeby znały język ojczysty. Ludzie są prześladowani za to, że odwiedzają groby bohaterów – wyjaśnił dziennikarz. "Jest coś, co nas wszystkich łączy i to jest polskość" Andrzej Poczobut zwrócił też uwagę na wysiłki dwóch różnych rządów i dwóch prezydentów, które miały na celu jego uwolnienie. Mówił, że jest dumny, że może podziękować prezydentom Karolowi Nawrockiemu i Andrzejowi Dudzie oraz rządowi Donalda Tuska i poprzedniemu Mateusza Morawieckiego za działania na rzecz jego uwolnienia. – Jest coś, co nas wszystkich łączy, to jest polskość. To jest piękne i za to wszystkim wam bardzo serdecznie dziękuję – powiedział. Dziennikarz nie zajmuje stanowiska wobec obecnych sporów politycznych w Polsce. Skupia się na tym "co nas wszystkich łączy", czyli polskości. Przed obchodami 3 maja Andrzej Poczobut i jego żona Oksana Poczobut zostali zaproszeni na kolację do Donalda Tuska. Spotkanie miało uczcić odbywający się 2 maja Dzień Polonii. Choć dziennikarz jest w dobrej kondycji fizycznej, wciąż pozostaje pod opieką lekarską.
Przeczytaj źródło